Wybory czy stan klęski żywiołowej? "My nikogo siłą, pod kolbami, ewakuować nie będziemy"

Do wyborów niespełna dwa tygodnie, powódź zalewa południe Polski. Wraca pytanie o wprowadzenie stanu klęski żywiołowej. Według rzecznika rządu skutkowałoby to nie tylko przełożeniem wyborów. - Wprowadzenia stanu klęski to możliwość wyprowadzania ludzi siłą z domów, w czasie ewakuacji - mówi Graś. Wprowadzenia stanu klęski domagają się m.in. mieszkańcy Wilkowa.

Po raz drugi woda zalała południe Polski. Wybory już 20 czerwca, więc powróciło pytanie o wprowadzenie stanu klęski żywiołowej. Politycy, którzy jeszcze w maju nie należeli do zwolenników takiego rozwiązania, teraz zmieniają zdanie. Jarosław Kaczyński przyznał, że że PiS nie będzie sprzeciwiał się wprowadzeniu stanu klęski żywiołowej.

Ale zdania nie zmienia rząd. - Powtórzę jeszcze raz, jedyny plus z wprowadzenia stanu klęski to możliwość wyprowadzania ludzi siłą z domów, w czasie ewakuacji. My nikogo siłą, pod kolbami, ewakuować nie będziemy. Ludzie tam mają wystarczająco dużo stresów i kłopotów, trzeba to zrozumieć i uszanować - mówił w Poranku Radia TOK FM rzecznik rządu Paweł Graś. Jak dodał wprowadzeniem stanu klęski żywiołowej "ani nie zatamujemy wałów, ani nie pomożemy ludziom którzy są dotknięci powodzią, ani nie ułatwimy pracy strażakom, policjantom i żołnierzom, którzy tam pracują na wałach".

PKW na razie problemów nie zgłasza

Jak mówił Graś do tej pory Państwowa Komisja Wyborcza nie zasygnalizowała, że przeprowadzenie wyborów będzie niemożliwe. - My deklarowaliśmy i poinformowaliśmy PKW, że rząd jest w stanie uruchomić dodatkowe środki, żeby umożliwić przeprowadzenie wyborów na terenach zalanych - powiedział rzecznik. O jakich rozwiązaniach myśli rząd? Jak wyjaśnił Paweł Graś chodzi między innymi o umożliwienie głosowania w lokalach zastępczych i dowóz do siedziby komisji wyborczych mieszkańców z zalanych miejscowości.

Zupełnie inne zdanie mają mieszkańcy dwukrotnie zalanego przez powódź Wilkowa. - Żadnych wyborów nie będzie, jeżeli Tusk nie wprowadzi klęski żywiołowej. To by dużo mieniło, bo prędzej dostalibyśmy pieniądze, jakąś pomoc a tak obiecują. To obiecanki cacanki przed wyborami - mówił jeden z mieszkańców w rozmowie z reporterką TOK FM. Ponad 400 osób podpisało się pod protestem, który mieszkańcy Wilkowa wysłali do premiera.

Ale przedstawiciele władz gminy zapewniają, że robią wszystko żeby 20 czerwca głosowanie było możliwe. Jak powiedział wójt gminy Grzegorz Teresiński z ośmiu obwodów cztery zostały zalane przez wodę.

Od powodzi do unieważnienia wyborów droga daleka

Powódź pokazała - zdaniem Dawida Sześciło, prawnika z Fundacji Batorego - wady przepisów wyborczych. - Ordynacja wyborcza nie daje elastycznych instrumentów do reagowania w takich sytuacjach jak powódź. Przede wszystkim podział na obwody głosowania jest stały, klamka zapadła już dawno. Jest pytanie, czy przypadkiem na skutek powodzi nie jest tak, że niektóre komisje nie będą w stanie urzędować w miejscach, które były dla nich przygotowane. Tutaj też prawo wyborcze niespecjalnie daje możliwości elastycznego kształtowania listy tych lokali - mówił w Komentarzach Radia TOK FM. Co więc jeśli lokal komisji wyborczej został kompletnie zniszczony przez powódź? - To jest kwestia fundamentalna do rozstrzygnięcia przez dla PKW w porozumieniu z gminami dotkniętymi powodziami - jak to rozwiązać, żeby z jednej strony zabezpieczyć prawo do głosowania każdemu, a z drugiej strony nie narazić się na zarzut naruszenia przepisów wyborczych, który mógłby spowodować nawet unieważnienie wyborów - stwierdził Sześciło.

Dodał jednak od razu, że w przypadku wyborów prezydenckich daleka jest droga do unieważnienia głosowania. - Może to szczęście w nieszczęściu, że mamy do czynienia z wyborami prezydenckimi. Bo nawet jeśli pojawią się zarzuty naruszenia przepisów ustawy o wyborze prezydenta RP, to należałoby udowodnić, że te naruszenia miały wpływ na wynik wyborów. A to w przypadku wyborów prezydenta - w przeciwieństwie do wyborów do rad gmin - byłoby utrudnione. W moim odczuciu i biorąc pod uwagę dotychczasowe orzecznictwo, należałoby udowodnić że to co się działo miało wpływ na wyniki wyborów - a to moim zdaniem nie jest takie proste - wyjaśniał w Komentarzach Radia TOK FM.

Nie przegap: wybory gazeta.pl - serwis specjalny

Kaczyński u ofiar osuwisk [ZDJĘCIA] Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię:

Czy premier powinien wprowadzić stan klęski na terenach dotkniętych przez powódź?

DOSTĘP PREMIUM