Lekarz nie wykrył zawału. Będzie proces

Nie wiadomo, czy zgubiła go rutyna, ale wiadomo, że za niewykonanie dodatkowych badań stanie przed sądem. To lekarz Wiesław L. z jednej z lubelskich przychodni, który w listopadzie 2008 roku pełnił dyżur na Oddziale Ratunkowym w Szpitalu Wojewódzkim przy Alei Kraśnickiej w Lublinie.

Lekarz stanie przed Sądem Rejonowym, do którego trafił akt oskarżenia w tej sprawie. Medyk w prokuraturze nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.

Sprawa dotyczy wydarzeń z 26 listopada 2008 roku. Pacjent po powrocie z pracy uskarżał się na ból w klatce piersiowej. Razem z synem pojechał do szpitala na oddział ratunkowy. Tam dyżur miał dr Wiesław L. Zlecił zrobienie EKG i badania krwi.

Po 15 minutach wypuścił pacjenta do domu, zalecając m.in. rzucenie palenia i przyjmowanie magnezu i potasu. Chwilę po powrocie do mieszkania chory ponownie bardzo źle się poczuł i stracił przytomność. Rodzina wezwała karetkę, ale pacjenta nie udało się już uratować.

Sprawa trafiła do prokuratury. - Biegli uznali, że już w samym zapisie EKG były widoczne zmiany niedokrwienne mięśnia sercowego, które stanowiły bezwzględne wskazanie do hospitalizacji chorego celem dalszej diagnostyki - mówi sędzia Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie. Lekarz, zdaniem biegłych, powinien był zrobić dodatkowe badania, a tego zaniechał. Odpowie m.in. za nieumyślne spowodowanie śmierci, za co grozi do pięciu lat więzienia.

DOSTĘP PREMIUM