Kim jest pan w lenonkach z wiecu Palikota?

Twierdzi, że przyszedł, bo chciał popatrzeć. I że nie był przez nikogo podstawiony. TOK FM dotarło do mężczyzny, który miał rzucić kamieniem w stronę Janusza Palikota na wiecu w centrum Lublina. To na niego wskazał Palikot krzycząc: - To on, to on rzuca kamieniem. To pewnie elektorat PiS-u, słuchacz radia ojca Rydzyka. Łapcie go!.

Pan Darek na co dzień pracuje jako DJ; prowadzi okolicznościowe imprezy. Dwukrotnie rozmawialiśmy z nim telefonicznie. W trakcie pierwszej rozmowy stanowczo i pewnym głosem stwierdził, że "to nie był żaden kamień". Na nasze pytanie, co to w takim razie było odpowiedział "pewna rzecz, ale to nie było nic groźnego i nic takiego".

Dodał, że nie jest zwolennikiem ani PiS-u, ani PO. - Jestem niezależny, że się tak wyrażę. Usiłowano mi wmówić pewne rzeczy, ale ja się nie dałem wrobić w nic - mówił w rozmowie telefonicznej.

TOKM FM chciało się spotkać z "panem w lenonkach" osobiście, w cztery oczy. W pierwszej chwili nie widział przeszkód, ale poprosił o telefon za pół godziny. Wtedy oświadczył, że do spotkania jednak nie dojdzie. Dodał, że wszystko to, co mówił wcześniej, to "fantazje". - Zafantazjowałem, bo chciałem zaistnieć - stwierdził.

W trakcie tej drugiej rozmowy powiedział także, że będzie się konsultował z prawnikiem w sprawie ewentualnych kroków prawnych "w stosunku do ochroniarzy czy bojówki pana Palikota". - Zostałem tam poturbowany, nie wiem, za co - mówi.

DOSTĘP PREMIUM