"Kochaj się długo i zdrowo". O seksie w TOK FM

"Kochaj się długo i zdrowo", czyli dr Andrzej Depko i Ewa Wanat rozmawiają o seksie. Dziś temat letni: czy seks latem różni się od seksu zimą? Dr Depko odpowiada także na Wasze maile i telefony.

TOK FM. Słuchaj online>>

Na początku dr Andrzej Depko odpowiadał na maile słuchaczy.

Ewa Wanat przeczytała mail od 25-letniej słuchaczki (kochaj@tok.fm), która od dwóch lat jest w związku. Od dłuższego czasu pojawia się problem: bardzo trudno mu w niej dojść. Musi dochodzić do bardzo mocnych zbliżeń, a i to czasem nie pomaga. W jej głowie pojawia się myśl "jestem beznadziejna". "Myślę, że problemem jest korzystanie z pornografii, nawet kilka razy dziennie. W ten sposób doprowadza się do wytrysku. Przyznał też, że nic go już nie podnieca. Pytanie - co robić, żeby go nie stracić?" - pyta.

- Ale ona go już straciła - dr Andrzej Depko nie pozostawił złudzeń. - To jest sytuacja, gdzie słuchaczka musi sobie uświadomić, że go już straciła, ale nie z własnej winy. Ona ma dużą gotowość do przyjęcia winy na siebie, bo przecież funkcjonuje takie myślenie, że jak on nie może dojść to jest jej wina. Tymczasem problem istnieje po jego stronie. Od lat zaspokajał się dzięki pornografii. To sprawiło, że stał się nieczuły. To on się kwalifikuje do leczenia seksuologicznego. Jeśli się nie podda leczeniu, to za kilka lat nie w stanie uzyskać satysfakcji nawet przy użyciu pornografii.

"Światopogląd okalecza"

 

Ewa Wanat przeczytała kolejny mail. Tym razem od słuchacza homoseksualisty. "Mam 23 lata i mój uraz do seksu ciągnie się od pierwszego razu, o którym lepiej nie mówić. Gorsze od bólu fizycznego było upokorzenie jakiego doznałem, wstyd. Nikomu nie mogłem tego powiedzieć. Minęło prawie 6 lat, jednak ciągle nie potrafiłem o tym zapomnieć. Próbowałem tworzyć trwałe związki, ale się nie udawało. Seks uprawiałem z konieczności, a nie z własnej potrzeby. Świadomość, że robię coś złego nie pozwalała czerpać z tego radości, ani się angażować. Skoro nasz związek jest zły, to nie ma sensu się angażować. Nie zdawałem sobie sprawy, że wychowanie w wierze katolickiej może odcisnąć takie piętno...

- Ręce opadają, że w XXI wieku nadal pewien światopogląd potrafi okaleczać ludzi. Powiedzmy sobie wprost, że poczucie grzechu paraliżuje tego młodego człowieka i uniemożliwia mu bycie szczęśliwym - mówił dr Depko. - Jak powiedział ks. prof. Czajkowski: Jeśli chociaż jeden wierny czuje się zniewolony, to Kościół zdradził swego Pana. I tu mamy taką sytuację. Prymat, że homoseksualizm jest grzechem wynika z założenia dogmatycznego, że seks ma służyć prokreacji, a więc musi odbywać się między kobietą a mężczyzną. Więc homoseksualizm ma być zły. Gdyby tak było, w czasie ewolucji populacja homoseksualna powinna zniknąć, jako nieefektywna. Skoro jest, istnieje jakieś przesłanie, że homoseksualiści mają prawo być i być szczęśliwym Wiara ma mieszkać w sercu, ale nie zaglądać do łóżka. Nasza wiara jest przesycona miłością, wybaczeniem i miłością do bliźniego. A w tym liście widzimy, że ten chłopak nie akceptuje samego siebie i przez to cierpi. Powinien wybrać się do psychoterapeuty z uprawnieniami seksuologicznymi i ma szansę na szczęśliwe życie - powiedział dr Depko.

Jak nie w łóżku to gdzie?

I wracamy do naszego tematu letniego. Z gadu-gadu (977): "Na temat seksu na łonie natury pytanie do Pana Doktora: Jakie są najbardziej nietypowe miejsca uprawiania seksu na łonie natury (ogólnie poza sypialnią), z jakimi spotkał się Pan w swojej praktyce seksuologa, jakie pan zdecydowanie odradza a jakie pan poleca i co ogólnie Pan sądzi na temat takiego seksu?"

Ewa Wanat: Ja Państwu powiem od razu: odradzam bardzo plaże z piaskiem. To może być bardzo nieprzyjemne.

Dr Depko: No szczególnie, kiedy się było wcześniej nienaoliwionym... Także las nie jest wskazany, ze względu na mrówki, co opisał Mickiewicz z Telimeną. Także kleszcze, różne inne żyjątka... meszki na przykład. Potworne potworności!

Ewa Wanat: ...i igliwie bywa denerwujące.

Dr Depko : Komary!

Ewa Wanat: To nad wodą nie wolno! No ale to już odradziliśmy... Ale proszę powiedzieć, jakie są te najdziwniejsze. Co tam ludzie opowiadają?

Dr Depko: Opowiadają... ale jakoś mnie specjalnie nie zdziwili. Nic nadzwyczajnego. Pewnie niezwyczajne to by było na kopule Sejmu...

Ewa Wanat: Albo w samym Sejmie... Chociaż, co ja mówię, w Sejmie to na pewno jest!

Dr Depko: Wracając, te miejsca, z którymi się spotykałem to właśnie te, które odradzaliśmy. Ludzie lgną do tego, żeby robić to poza sypialnią. Robią to na szczytach gór, pośrodku jeziora, na jachtach, pontonach, w trzcinach, pomostach, które wychodzą w jezioro (Ewa: drzazgi!). Na brzegu jeziora, morza (Ewa: raki!), na otwartej łące, ale wtedy trzeba uważać na krowy. Nawet dostałem takiego maila, że cudownie było póki się krowa nie zainteresowała...

"Jak to jest z tymi preferencjami"

I kolejna wiadomość od słuchaczki. Z gadu gadu (977): "Mam 24 lata i dosyć upierdliwy "problem". Mam szerokie biodra, określane przez niektórych jako kobiece, ale ja mam ich serdecznie dość. Szczególnie, gdy przyszła wiosna, odczuwam i widzę wzrok facetów. Czasem gwiżdżą albo krzyczą coś - niekoniecznie miłego. Przez tą moją kobiecą figurę mam ochotę zniknąć, jak tylko kogoś mijam. Denerwuję się, czerwienię i dręczą mnie te myśli, że oni mnie właśnie oceniają. Staram się ubierać bardziej kobieco, bo chcę ładnie wyglądać dla samej siebie, ale wychodzę z mieszkania i od razu mam ochotę wracać. Może zdanie Pana Doktora jakoś do mnie dotrze. Chciałabym, żeby powiedział Pan, jak to jest z tymi preferencjami mężczyzn odnośnie figury kobiety. Czy tylko większy biust jest atrakcyjny, czy biodra i pupa też są tak postrzegane przez współczesnych facetów? "

- Pupa to najstarszy wabik erotyczny świata - przypomniał w zachwycie dr Depko. - Pupa, pośladki, biodra! Mężczyźni zawsze reagują najpierw na te części ciała. Szerokie biodra sugerują, że nie będzie miała problemów z rodzeniem dzieci, że jest dojrzała erotycznie. Przez takie komentarze starają się ukryć swoje podniecenie - mówił dr Depko. - Ale kobieta ma prawo nie chcieć być w ten sposób zaczepiana - wtrąciła Ewa. - Ma prawo, ale nie ma prawo ubierać się kobieco, a potem się tego wstydzić! Kobieta ma być dumna z tego, że jest obiektem zainteresowania. Iść z podniesioną głową i patrzeć dumnie.

"Problemy z transwestytyzmem"

Ewa sięgnęła po jeszcze jeden mail. Słuchacz ma problem z orgazmem, bo osiąga go tylko przez masturbację. Był kilka razy w agencji towarzyskiej, ale orgazmu nie osiągnął. Ma, jak napisał, "problemy z transwestytyzmem". Podobno w tym przypadkach potrzebna jest kilkudniowa abstynencja od masturbacji, a potem długa gra wstępna z czułą kobietą. Tylko, że żadna nie zaakceptuje przebierania się w damskie ciuszki... - pisał.

- A dlaczego nie zaakceptuje? Oczywiście, że istnieją kobiety, które akceptują zachowania transwestytyczne. Wystarczy poszukać na forach, gdzie ludzie o różnych preferencjach seksualnych się dobierają - przekonywał dr Depko.

Kilkanaście minut później znalazł się dowód na słowa dr Depki. Zadzwoniła (22 44 44 0 44) pani Magda z Warszawy: - Ze swoim mężem poznałam się latem i na szczęście nie było to tylko zauroczenie erotyczne, ale przerodziło się w głębokie uczucie. Jesteśmy razem już od 7 lat. Jeśli chodzi o maila słuchacza o transwestytyzmie, to trzeba po prostu szukać. My ze swoim mężem zaczęliśmy od oglądania komiksów erotycznych i rzeczywiście otworzyliśmy się na siebie, zaczęliśmy spełniać fantazję erotyczne, które z innymi partnerami nie były poznane.

- A jak to się stało, że pani to zaakceptowała? - pytała Ewa. - Podoba mi się to! Nawet nie zdawałam sobie sprawy, ale okazało się, że lubimy takie rzeczy - mówiła pani Magda. - Czyli podnieca panią to, że maż ubiera się w damskie ciuchy? - dopytywała prowadząca. - Tak! Niech tamten słuchacz się nie poddaje i szuka, na przykład na forach. Wtrącił się doktor Depko: - A propos naszego tematu... obserwuje pani u siebie, że w okresie lata zwiększa się aktywność seksualna? Pani Magda: No na pewno tak... Opalone ciało, odkryte nogi, inny ubiór. Na pewno ja czuję się bardziej atrakcyjna i mam większą ochotę na seks.

(Mikro)rozmiar ma znaczenie?

I kolejny telefon od słuchaczki. - Mój partner cierpi na chorobę genetyczną. Ma tak zwany mikropenis - mówiła pani Karolina z południowej Polski. -W stanie spoczynku to jakieś 2 centymetry, do rozmiaru 7-10 centymetrów w stanie wzwodu musimy się bardzo postarać. W tej chwili jest dobrze, bo spotykamy się od kilku miesięcy, ale planujemy razem całe życie. Czy to nasze pożycie seksualne może się czasem pogarszać?

- Jeśli penis osiąga 7-10 sentymentów, to można przy pomocy prostego zabiegu operacyjnego wydłużyć go o 3 centymetry - powiedział dr Depko. - Partner ma jeszcze troszeczkę ciałka. Może gdyby schudł parę kilo, to by było tego penisa względnie więcej... - uśmiechała się Pani Karolina.

- Jeśli chodzi o brzuch to będzie to sprowadzało pewnego rodzaju problemy techniczne... I druga sprawa. Muszą państwo pamiętać, że tłuszcz brzuszny jest substancją czynną hormonalnie. Ma tę skłonność, że wychwytuje testosteron i unieczynnia. W związku z tym będzie miał mniej testosteronu, słabsze erekcje i słabszy popęd - ostrzegał dr Depko. - Tym bardziej musicie bardzo się postarać o to, żeby zasadą było pozbywanie się wagi.

A na koniec powrót do tematu seksu latem. - W ciągu mojego życia sprawy erotyki w okresie lata były bardziej intrygujące. A miejscem najciekawszym była... biblioteka - pochwaliła się pani Jola z Bydgoszczy.

Na kolejną audycję zapraszamy za tydzień, w czwartek po godzinie 22.00 w Radiu TOK FM i na portalu Tokfm.pl.

"Kochaj się długo i zdrowo". Słuchaj wcześniejszych audycji>>

DOSTĘP PREMIUM