10 lat za próbę zabicia byłego męża młotkiem

Na karę 10 lat więzienia skazał lubelski sąd młodą dziennikarkę, która próbowała zabić byłego męża. Razem z nowym ukochanym wszystko dokładnie zaplanowali. Kupili młotki, łopaty, folie i sznurki. Do zbrodni nie doszło, bo ofiara zdołała uciec.

Karina Z. - B. pracowała w jednej z lubelskich gazet. Paweł G. był tam grafikiem. Był dobrym kolegą jej byłego męża. Para zaczęła się spotykać. W końcu zaplanowała zbrodnię. Co było pretekstem? Wiemy tylko tyle, że stały za tym względy osobiste. Szczegółowych motywów nie znamy, bo cały proces toczył się za zamkniętymi drzwiami. Sędziowie wyłączyli jawność także w trakcie uzasadniania wyroku.

Do usiłowania zabójstwa doszło pod koniec 2008 roku. Kochankowie wszystko dokładnie zaplanowali. Wierzyli, że plan jest doskonały. Znaleźli miejsce do zakopania zwłok. Kupili w sklepie m.in. młotki, łopaty i folię.

Zwabili byłego męża dziennikarki do samochodu. Wsiadł niczego się nie spodziewając. - Karina Z. - B. zadała mu co najmniej trzy uderzenia w głowę metalowym młotkiem pokrytym gumą o masie 1,7 kilograma - wyrok odczytała sędzia Anna Folwarczna.

Ukochany dziennikarki, który jej pomagał, dostał karę 6 lat więzienia. Sąd zastosował nadzwyczajne złagodzenie kary. Dlaczego? Tego nie wiemy, bo uzasadnienie wyroku było niejawne. - Sąd wymierzył mojemu klientowi karę poniżej granicy dolnego zagrożenia. Z tego powodu jestem zadowolony, zwłaszcza, że nikt nie kwestionował winy, bo była oczywista - mówi obrońca Pawła G., mec. Andrzej Maleszyk. Dodaje, że jeszcze nie wie, czy będzie apelował, bo to zależy od jego klienta.

Prokurator żądał dla niedoszłej zabójczyni 13 lat więzienia, dla jej wspólnika - 10.

DOSTĘP PREMIUM