Śledztwo ws. Smoleńska: Prokuratura ponad miesiąc czekała na dokumenty z MSZ-tu

Prokuratura musiała czekać ponad miesiąc na dokumenty z Ministerstwa Spraw Zagranicznych ws. wyjazdu do Smoleńska z 10 kwietnia - ustalił reporter TOK FM. To właśnie MSZ odpowiadał m.in za przygotowanie wizyty i zabezpieczenie lotnisk zapasowych.

Jak informuje radio TOK FM pierwsze pismo do MSZ-tu wojskowa prokuratura badająca okoliczności katastrofy pod Smoleńskiem wystosowała jeszcze 4 maja. Prokuratorzy prosili w nim m.in o udostępnienie informacji dotyczących przygotowań do wyjazdu prezydenckiej delegacji. Jako, że odpowiedź nie przychodziła 26 maja prokuratura wysłała kolejne pismo - ponaglające. Dokumenty wpłynęły dwa tygodnie później, dokładnie 10 czerwca.

- Mamy tutaj do czynienia z pewną opieszałością - ocenia działania resortu mec. Rafał Rogalski, prawnik reprezentujący m.in Jarosława Kaczyńskiego. - Istotne jest, że ministerstwo było ponaglane. Nie wiem jeszcze co to jest za dokumentacja, ale mam nadzieję, że to jest to, o co prosiła prokuratura, a nie dokumenty bez znaczenia dla śledztwa. W przeciwnym wypadku bowiem trzeba będzie kierować kolejne wnioski i znów czekać. - dodaje.

MSZ opóźnienia w przekazywaniu odpowiedzi tłumaczy faktem, że zebranie wszystkich informacji, o które prosiła prokuratura wymagało czasu: - Proszono nas na przykład o szczegółowe informacje protokolarne, ale też o dokładne dane osób, które czekały na delegację na lotnisku w Smoleńsku. Przygotowanie dokumentu było więc czasochłonne. - tłumaczy w rozmowie z TOK FM Rafał Sobczak z biura rzecznika prasowego resortu. Jak dodaje całą procedurę utrudniało też to, że w katastrofie pod Smoleńskiem zginęły również osoby, które same były zaangażowane w przygotowanie tej wizyty.

DOSTĘP PREMIUM