Dziwna sądowa statystyka. Chaos w wydziałach

Miało być lepiej, ale wyszło różnie. Od początku roku nie ma już sądów grodzkich, które rozpatrywały sprawy pijanych kierowców czy drobnych złodziejaszków. Te sprawy przejęły wydziały karne. I, jak pokazuje przykład z Lublina, powstał bałagan.

W Sądzie Rejonowym w Lublinie po zmianach są cztery wydziały karne (plus jeden w Świdniku). Odpowiadają właściwością poszczególnym komisariatom. I tak np. III Wydział Karny to sprawy karne i wykroczeniowe z terenu I i VIII komisariatu. Z kolei IX Wydział Karny - to III, IV i VII komisariat.

Ta nowa właściwość wydziałów spowodowała, że do jednych wpływa nawet dwa - trzy razy tyle spraw, co do drugich. Liczby mówią same za siebie. Do końca maja 2010 r. do poszczególnych wydziałów wpłynęła następująca liczba spraw: III karny - 589 spraw karnych i 523 sprawy o wykroczenia; IV karny - 544 sprawy karne i 481 wykroczeniowych; ale już w IX wydziale jest to odpowiednio - 1194 i 1419; w XV - 1256 karnych i 1251 wykroczeniowych.

Różnice, co widać na pierwszy rzut oka, są więc znaczne. Ilu sędziów pracuje tam, gdzie spraw jest nawet prawie trzy razy więcej? Najwięcej sędziów, dwunastu, orzeka w IX Wydziale Karnym. Ale już w "piętnastce", który to wydział ma zdecydowanie najwięcej spraw karnych, sędziów jest tylko 8. To tyle samo, co w "czwórce".

- Nie jest możliwe określenie tak tych wydziałów, by liczba spraw wpływających była taka sama czy zbliżona - mówi wiceprezes Sądu Rejonowego, Wojciech Wolski. I dodaje, że nie są wykluczone przesunięcia sędziów, ale dopiero pod koniec roku. - Jeżeli będzie taka potrzeba uzasadniona ilością wpływających spraw i ilością spraw załatwianych to będą rozważane ewentualne przesunięcia sędziów pomiędzy wydziałami - mówi wiceprezes.

Duże różnice w ilości spraw w poszczególnych wydziałach powodują, że w jednych terminy rozpraw wyznaczane są jeszcze na czerwiec czy początek lipca, a w innych (np. w IX) już na październik.

Nie jest dobrze - mówią adwokaci

Żadnych oficjalnych skarg, co podkreśla prezes Wolski, w tym zakresie nie było. Ale nieoficjalnie problem dostrzegają i prokuratorzy i adwokaci. - Sama byłam zdziwiona, że mam termin pierwszej rozprawy w jednej ze spraw wyznaczony dopiero na październik - mówi nam jedna z adwokatek, która jawnie, pod nazwiskiem nie chce krytykować systemu sądownictwa. Nie kryje jednak, że od samych sędziów wielokrotnie słyszała, że zmiany nie wyszły nikomu na dobre.

Słów krytyki nie kryje też mecenas Andrzej Maleszyk, który prowadzi wiele spraw karnych. Jak mówi, nie chodzi tylko o liczby. - Sędziowie, którzy specjalizowali się w sprawach prostych takich jak pijani rowerzyści czy słtuczki i rozpatrywali ich duże ilości, zostali teraz przydzieleni do wydziałów, w których są na jednej wokandzie bardzo proste prozaiczne sprawy o kradzież batona, a zaraz potem poważne sprawy o błąd w sztuce lekarskiej - mówi mecenas. Przyznaje, że po likwidacji sądów grodzkich jest pewnego rodzaju nierównowaga - jedni mają spraw więcej, inni mniej. - Oczywiście ze szkodą dla samych sędziów, bo są przemęczeni, przepracowani, też to widzimy - dodaje Maleszyk.

DOSTĘP PREMIUM