Rebelianci ostrzelali bazę Polaków z odległości niespełna kilometra

Zamachowcy, którzy zaatakowali dziś bazę Warrior w Afganistanie, ostrzelali ją z odległości niespełna kilometra. Podczas eksplozji rakiety zginął jeden z naszych żołnierzy.

Do ataku doszło ok. 11.00 czasu afgańskiego . Wieczorem w siedzibie MON odbył się briefing, na którym Bogdan Klich połączył się z dowództwem naszego kontyngentu w Afganistanie.

- Rakieta kalibru 107 mm spadła na fort Warrior. Rakieta eksplodowała w bazie, trafiając w namiot dla przewodników psów. Starszy szeregowy Grzegorz Bukowski zmarł na skutek poniesionych obrażeń - relacjonował prosto z Afganistanu w czasie wideokonferencji z szefem MON ppłk Jacek Ostrowski, zastępca dowódcy polskiego kontyngentu.

Niestety, nie udało się zatrzymać rebeliantów ostrzeliwujących bazę.

- Radar nie zarejestrował współrzędnych stanowiska ogniowego, z którego prowadzono ostrzał - mówił Ostrowski. Jak dodał, po ataku na miejsce, skąd strzelano wysłano żołnierzy, ale nie zdołali oni zatrzymać sprawców.

Bazę Warrior terroryści ostrzelali z odległości niespełna kilometra. Podczas ostrzału bazy rannych zostało także dwóch innych żołnierzy. Ich życiu nic nie zagraża.

29-letni Grzegorz Bukowski to 18. polski żołnierz, który zginął w Afganistanie. Dzisiejszy ostrzał to kolejny atak na Polaków w Afganistanie w ciągu kilku ostatnich dni. W sobotę zginął kapral Miłosz Górka, jego ciao jest już w Polsce. Po wybuchu miny na którą najechał transporter rannych zostało 8 innych żołnierzy. W poniedziałek czterech innych ucierpiało po kolejnym ataku na patrol.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM