Czy dzieci na kolonii są bezpieczne? Zlikwidowano kartę gwarantującą bezpieczeństwo na koloniach

Zlikwidowano kartę gwarantującą bezpieczeństwo na koloniach. Teraz żeby organizować wypoczynek dla dzieci nie trzeba przedtem uzyskać pozytywnych opinii straży pożarnej i sanepidu. - Co powiemy dzieciom, gdy obóz będzie trzeba zamknąć, a im pozostanie powrót do domu? - pyta Wielkopolski Inspektor Sanitarny, Andrzej Trybusz. Ale MEN uspokaja.

Ministerstwo Edukacji Narodowej zaleca rodzicom zapoznanie się z nową internetową bazą danych kolonii i obozów (www.wypoczynek.men.gov.pl.). Tam właśnie, według urzędników, można znaleźć "pewnych" organizatorów wakacyjnego wypoczynku, takich którzy dają dzieciom gwarancje bezpiecznego wypoczynku. Skąd ta pewność, skoro urzędnicy uruchamiając bazę zlikwidowali konieczność posiadania przez organizatorów wypoczynku tzw. karty kwalifikacyjnej? Do tej pory, żeby otrzymać taką kartę - i dzięki temu organizować wypoczynek - trzeba było uzyskać pozytywne opinie lokalnych straży pożarnej i sanepidu. - Dzięki temu rodzice nie musieli się obawiać o bezpieczeństwo dzieci na koloniach i obozach, bo wcześniej wszystko sprawdziliśmy - mówi Andrzej Trybusz, Wielkopolski Inspektor Sanitarny.

Teraz wystarczy, że organizator zgłosi kolonie lub obóz w kuratorium oświaty. - Żeby było ciekawiej nawet nie w tym, na terenie którego odbywa się kolonia - lecz zgodnego z adresem organizatora - dodaje Trybusz.

Potem taka informacja trafia do bazy danych dostępnej na stronie MEN. Z tej strony stacje sanitarno-epidemiologicznych dowiadują się o tym, ile kolonii i obozów mają na swoim terenie.

MEN broni zmian

Urzędnicy z Ministerstwa Edukacji Narodowej bronią pomysłu. - Chodzi o to, by odbiurokratyzować cały system. Żeby ułatwić wszystkim podmiotom organizowanie wypoczynku dla dzieci i młodzieży - tłumaczy w rozmowie z reporterem TOK FM Jarosław Jankowski. I przekonuje. - Nikt nie utrudnia kontrolowania kolonii. Informacje pojawiają się w bazie na tyle wcześnie, że pracownicy sanepidu mogą bez problemu, jeszcze przed rozpoczęciem turnusów, skontrolować obiekty wypoczynkowe.

Ale rzeczywistość jest trochę inna. - Lista organizatorów wciąż rośnie. Niektórzy zgłosili się wczoraj i jeszcze ich do niej nie dopisano. A turnusy rozpoczynają się już w poniedziałek - mówi Andrzej Trybusz. - Wiele wskazuje na to, że część miejsc będziemy mogli skontrolować dopiero w trakcie trwania wypoczynku. Co będzie, gdy znajdziemy uchybienia? Co powiemy dzieciom, gdy obóz będzie trzeba zamknąć, a im pozostanie powrót do domu? Czemu mają cierpieć, skoro to nie ich wina? - pyta Wielkopolski Inspektor Sanitarny.

Praktyka często różni się od teorii

Zmiany w rozporządzeniu o organizacji wypoczynku dla dzieci i młodzieży zostały wprowadzone w grudniu 2009 roku. - Były konsultowane z Głównym Inspektoratem Sanitarnym i Państwową Strażą Pożarną. Nie wiemy więc, w czym problem. Może lokalne stacje sanepidu jeszcze troszkę nieufnie podchodzą do nowych rozwiązań. Ale może wkrótce jednak się do nich przekonają - mówią urzędnicy z MEN.

- Nikt nie neguje tych rozwiązań i nikt nie mówi, że nie trzeba usprawniać systemu kontroli kolonii i obozów. Ale zanim wprowadzi się coś nowego, trzeba się zastanowić, czy to co dobre w teorii, sprawdzi się w praktyce - kwituje Andrzej Trybusz.

DOSTĘP PREMIUM