Surowsze kary dla pijanych kierowców. Od czwartku

Większe wyroki dla pijanych kierowców i dożywotnie odbieranie praw jazdy tym, którzy na podwójnym gazie spowodują wypadek. Takie zmiany wchodzą w życie w czwartek 1 lipca. Służby więziennie nie mają wątpliwości, że teraz osadzonych będzie więcej.

Pan Paweł, dziś 22-latek, odsiaduje wyrok dwóch lat i ośmiu miesięcy więzienia za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Wsiadł do samochodu mimo, że był pijany. Wracał z kolegą z dyskoteki. Kolega zginął. - Bardzo bolesne wspomnienia. Do końca życia będą wracać - mówi młody chłopak.

Na pytanie o zaostrzenie kar za jazdę po pijanemu odpowiada, że to niewiele zmieni. - Bardziej stawiałbym na jakieś terapie. Żeby taki kierowca musiał podjąć leczenie, żeby więcej czegoś takiego nie zrobił. Wtedy byłoby lepiej - mówi. Jego zdaniem, po zaostrzeniu kar kierowcy będą się zastanawiać, że wyrok może być surowy. - Ale zastanowią się przez 5 minut, a potem i tak wsiądą, licząc na łut szczęścia.

Zgodnie z nowelizacją, która wchodzi w życie 1 lipca, jeśli kierowca wpadnie na jeździe po alkoholu po raz drugi, nie będzie przeproś. - Jak wynika z przepisów, zasadą właściwie powinno być stosowanie kary pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia - mówi prokurator Agnieszka Kępka z Prokuratury Okręgowej w Lublinie. A kary mają być surowe: do tej pory były to maksymalnie 2 lata, teraz może być nawet 5 lat więzienia.

Służby więzienne są przekonane, że zaostrzenie kar spowoduje zwiększenie liczby osadzonych. - Co również może się przekładać na przeludnienie w jednostkach penitencjarnych - przyznaje rzecznik Aresztu Śledczego w Lublinie, Marta Brożyna - Kowal.

Pan Dariusz został skazany za jazdę na podwójnym gazie. Najpierw dostał wyrok w zawieszeniu, ale usiadł za kierownicą ponownie i kara została odwieszona. - Musiałem usiąść, bo wiozłem chorego wujka do szpitala - mówi. Dziś jest już przekonany, że więcej takiej głupoty nie popełni. Jest za surowszymi karami i za dożywotnim odbieraniem praw jazdy kierowcom, którzy po pijaku doprowadzą do wypadku. - To jest słuszne.

Zaostrzenie kar na pewno spowoduje jedno: więcej pijanych kierowców trafi na terapię na specjalne wydzielone więzienne oddziały odwykowe. W tej chwili mieli na to niewielkie szanse, bo takich miejsc jest za mało i na przyjęcie czeka się nawet do dwóch lat. A kary, które dostawali, były niższe. Skazani przechodzili więc jedynie doraźne zajęcia psychoterapeutyczne.

DOSTĘP PREMIUM