Łamanie ciszy wyborczej: policja sprawdza "subiektywne" zgłoszenia ludzi

Państwowa Komisja Wyborcza otrzymuje zgłoszenia od osób, które uważają, że w niektórych miejscach doszło do łamania ciszy wyborczej przed niedzielnym głosowaniem. Chodzi o rozrzucanie ulotek, rozklejanie plakatów już po północy, czyli w czasie obowiązywania ciszy.

Krzysztof Lorentz z Krajowego Biura Wyborczego wyjaśnia, że takie przypadki powinny być zgłaszane prokuraturze i organom ścigania. Jak wyjaśnił, agitacja w tym czasie jest wykroczeniem przeciwko ustawie o wyborze prezydenta Rzeczpospolitej.

O ulotkach w skrzynkach pocztowych policję informowali m.in. mieszkańcy Krakowa czy Opolu

Według Krzysztofa Lorentza trudno na razie oceniać, jak liczne są przypadki łamania ciszy wyborczej. Zgłoszenia są bowiem wynikiem subiektywnej oceny i muszą zostać zweryfikowane przez policję.

Na 24 godziny przed głosowaniem, ale też w dniu wyborów do godziny 20 zabroniona jest jakakolwiek agitacja wyborcza. Nie wolno publikować sondaży, ani organizować wieców wyborczych.

Imprezy kulturalne, sportowe czy spotkania religijne nie są elementem kampanii i zakaz ich nie obejmuje. Jednak muszą być spełnione określone warunki. Organizatorzy biorą na siebie odpowiedzialność za to, by tego rodzaju akcje, nie mające znamion kampanii wyborczej, nie wymknęły im się spod kontroli.

Za złamanie ciszy wyborczej grożą wysokie kary finansowe - nawet do miliona złotych.

Wybory kontra sezon urlopowy

DOSTĘP PREMIUM