Nie ma dnia bez stłuczki. Bydgoskie rondo spędza kierowcom sen z powiek

Na rondzie bernardyńskim, w samym centrum Bydgoszczy, nie ma dnia bez stłuczki, a wszystko przez nietypową i mylącą organizację ruchu.

Na rondzie dochodzi do 370 stłuczek rocznie, co najmniej drugie tyle nie jest zgłaszane policji. Do zderzeń dochodzi tak często, bo organizacja ruchu pozwala np. na skręcanie w lewo z prawego pasa. Kierowcy od lat apelują, by coś zmienić. - Powinny zostać uregulowane kierunki jazdy z poszczególnych pasów. Zawracanie z prawego pasa lub skręt w lewo z prawego pasa są niezgodne z przepisami. - tłumaczy Tomasz Szoch, egzaminator z Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Bydgoszczy.

Jednak według policji wszystko jest zgodne z prawem. Także Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji nie zamierza zmieniać organizacji ruchu na feralnym rondzie. - Poprzednia organizacja była jeszcze gorsza, bo powodował poważne wypadki. Teraz dochodzi jedynie do niegroźnych stłuczek. W najbliższym czasie na pewno nie będziemy niczego na tym rondzie zmieniać. - mówi Krzysztof Kosiedowski, rzecznik bydgoskich drogowców. W grę nie wchodzi też przebudowa ronda, bo ta pochłonęłaby zbyt dużo pieniędzy.

DOSTĘP PREMIUM