Bez wsparcia miasta i zainteresowania polityków rusza EuroPride

Takiej imprezy ani Polska, ani Europa Wschodnia jeszcze nie widziały. Zaczynająca się w piątek w Warszawie EuroPride to ponad 120 imprez. Organizatorzy protestów narzekają, że ani władze Warszawy, ani przedstawiciele rządu nie interesują się imprezą. Mimo, że obecność potwierdziło wielu zagranicznych polityków.

Do Warszawy na EuroPride może przyjechać kilkadziesiąt tysięcy osób. Przygotowano dla nich ponad 120 różnych imprez. Zwieńczeniem będzie zaplanowana na sobotę - 17 lipca - parada. Do stołecznego Ratusza wpłynęło ponad 2,5 tys. listów i maili od przeciwników parady, ale nie martwi to organizatorów imprezy.

- Minęły wybory, zaczął się sezon ogórkowy i organizacje prawicowe, które nam nie sprzyjają nie mają, co robić. Podobno Stowarzyszenie Piotra Skargi wysłało do mieszkańców Warszawy ponad 600 tys. ulotek. Do ratusza trafiło około 2 tys. jak wyliczyliśmy to 0,02 proc.. Świadczy to o tym, że takie akcje nie znajdują społecznego odzewu - mówił w Komentarzach Radia TOK FM Tomasz Bączkowski, prezes Fundacji Równości która organizuje EuroPride.

Ponad 1 300 tys. podpisów pod apelem "Cała Polska chroni dzieci" - przeczytaj

- Do mnie zgłaszają się mieszkańcy Warszawy, którzy są oburzeni tym, że ktoś im wrzuca do skrzynek takie ulotki (przeciwko organizacji parady). Widać, że ludzie nie kupują takiego homofobicznego dyskursu, takiej agitacji. Szczególnie w Warszawie ciężko jest przekonać, że gej czy lesbijka stanowi zagrożenie - dodał Krystian Legierski, współautor audycji "Lepiej późno, niż wcale" .

Zurich zarobił 1 mln euro, a Warszawa... wstydzi się imprezy

Organizatorzy podkreślają też, że "poza aspektem zabezpieczenia" imprezą zupełnie nie interesują się władze Warszawy - Władze nie uwzględniają aspektów ekonomicznych, przyjedzie kilkadziesiąt tysięcy ludzi i zostawią tu pieniądze. Warszawa nie chce się reklamować jako miasto tolerancyjne - stwierdził prezes Fundacji Równości. Przypomniał, że Zurich w którym rok temu zorganizowano EuroPride zarobił na imprezie 1 mln euro. - Dostaliśmy listy z pozdrowieniami od władz Londynu, Berlina, Oslo, Nowego Jorku i kilku innych miast. Pani prezydent Warszawy zapomniała o takich pozdrowieniach dla nas - dodał Bączkowski.

Władze Warszawy nie objęły patronatu nad imprezą. - Normalną rzeczą na zachodzie jest to, że władze obejmują patronatem imprezę i idą w pierwszym rzędzie parady - powiedziała Marta Abramowicz.

Długa lista gości

Motto EuroPride to: "Wolność, Równość, Tolerancja". W programie imprezy jest wiele dyskusji dotyczących tolerancji i praw mniejszości. - Po raz pierwszy polskie związki zawodowe włączą się w sprawę praw gejów i lesbijek. OPZZ organizuje konferencję na ten temat - mówił w TOK FM Tomasz Bączkowski. Do Warszawy przyjedzie wielu zagranicznych polityków. Ale - co ciekawe - spośród polskich polityków imprezą zainteresowani są tylko przedstawiciele lewicy i Zielonych.

Wśród gości będzie m.in. Katrin Linna, rzeczniczka praw obywatelskich ze Szwecji. Jak powiedziała prezeska Kampania Przeciw Homofobii - Marta Abramowicz - list z propozycją spotkania ze szwedzką ombudsman trafił do Elżbiety Radziszewskiej, odpowiedzialnej w rządzie PO-PSL za problemy równego traktowania. - Ale otrzymujemy listy odmowne, że min. Radziszewska nie chce podjąć dyskusji - dodała.

- Nie wiem, czy wyjdzie z tego taki mały skandal polityczny, czy nie. Ale na całym świecie jest tak, że jak przyjeżdża jeden minister to drugi wychodzi i mówi mu przynajmniej dzień dobry. Już nie mówię o symbolicznej lampce wina i koreczkach na przyjęciu dyplomatycznych. Polscy politycy obecnie rządzący jeszcze do tego nie dojrzeli - komentował Bączkowski.

Politycy, którzy przyjadą do Warszawy, będą m.in. przemawiać na wiecu kończącym sobotnią paradę.

DOSTĘP PREMIUM