Co dalej z krzyżem sprzed Pałacu Prezydenckiego? PiS chce, by został. A inni? Spór

Miał być oddolnym i spontanicznym wyrazem wspólnych emocji po katastrofie 10 kwietnia, ale jest coraz mniej wspólny. Chodzi o drewniany krzyż stojący przed Pałacem Prezydenckim na warszawskim Krakowskim Przedmieściu. Wznieśli go harcerze z ZHP, ZHR oraz Skautów Europy na znak wspólnej prośby o upamiętnienie ofiar tragedii w formie pomnika.

Teraz jednak, kiedy wybrano nową głowę państwa, a żałoba narodowa się zakończyła, nad przyszłością krzyża toczy się dyskusja. Słychać ją choćby na Krakowskim Przedmieściu.

- Żałoba trwała, ale się skończyła i już. Dosyć - tak mówią ci, którzy chcieliby, by krzyż został przeniesiony w inne miejsce. Z kolei zwolennicy odpowiadają, że to miejsce jest odpowiednie i jedyne dla tego symbolu.

Sprawa jest bardzo delikatna, dlatego ani kuria, ani miasto, ani Pałac Prezydencki oficjalnie nie mówią o planach przeniesienia krzyża. W grę wchodzi archikatedra świętego Jana na Starym Mieście (to parafia, w której zasięgu jest Pałac Prezydencki) lub pałacowa kaplica.

- Była to oddolna inicjatywa harcerzy, nie związana z żadną władzą, wyraz naszych emocji po katastrofie. Trwają rozmowy o miejscu, w którym będzie. Na pewno trzeba go umieścić w godnym miejscu - mówi Dominika Pruszczyńska za Skautów Europy.

PiS dzieli: Władze kontra...

Jak zawsze, gdy problem dotyczy symboli, głos zabierają politycy. I tak Elżbieta Jakubiak z Prawa i Sprawiedliwości nie widzi niczego nieodpowiedniego w obecnej lokalizacji krzyża. - Nikomu nie przeszkadza. Niezależnie od tego, ile razy władze będą przenosić ten krzyż, to miejsce pozostanie dla Polaków symboliczne - mówi posłanka i dodaje, że takich oddolnych inicjatyw będzie jeszcze więcej.

Z pewnością ta kwestia będzie problemem dla administracji nowowybranego prezydenta, choć ta - jak mówi Jerzy Baczyński z tygodnika "Polityka" - nie powinna dać się zastraszyć. - Ktoś wyjdzie i powie, że kala się święte miejsce? - pyta retorycznie Baczyński. - Nie dajmy się przenieść do świata absurdu, że przez najbliższe dziesięć czy piętnaście lat punktem odniesienia będzie jakieś żwirowisko.

Mówiąc o żwirowisku Baczyński nawiązuje do postaci Kazimierza Świtonia, który przez rok głodował w proteście przeciw usuwaniu ustawionych przez siebie krzyży ze żwirowiska w obozie zagłady KL Auschwitz.

Ks. Sowa: To nie ulica jest symbolem

Delikatniej, choć także zdecydowanie wypowiada się poseł Jerzy Fedorowicz z PO, który tłumaczy, że przestrzeń przed najważniejszym budynkiem w stolicy państwa europejskiego nie jest miejscem dla takich symboli.

- To krzyż jest symbolem wymiaru duchowego tych dni, a nie ulica, na której stoi - tłumaczy z kolei ksiądz Kazimierz Sowa.

A sami twórcy pomnika obecnie się nie wypowiadają. Zarówno ZHP, Skauci Europy jak i ZHR mają teraz gorący i intensywny okres letnich wyjazdów i obozów, a żałoba to jeden z ostatnich tematów, jakimi się zajmują.

Sam krzyż już raz zniknął sprzed Pałacu - pod koniec maja. Wtedy wzbudziło to falę głośnych protestów i oskarżeń władzy o niszczenie symboli. Ci, którzy krzyża przed Pałacem nie chcą, zapewniają, że nikt nie chce go niszczyć - tylko wrócić do normalnego życia, a historyczne symbole przenieść do miejsc wspomnień.

Nie wiadomo jednak, kto i kiedy podejmie tę trudną decyzję, bo z pewnością nie uniknie krytyki.

O sprawie słuchaj także w Radiu TOK FM

Co dalej z krzyżem sprzed Pałacu Prezydenckiego?

DOSTĘP PREMIUM