Kraków: Policja chce atrap fotoradarów

Atrapy fotoradarów są potrzebne - mówią małopolscy policjanci. To ich odpowiedź na jeden z pomysłów sejmowej komisji infrastruktury, która chce usunąć z dróg puste maszty.

Według posłów atrapy to dodatkowe zagrożenie na drodze - kierowcy gwałtownie hamują i wypadek gotowy. Jednak według policji takie "straszaki" świetnie się sprawdzają. - Na jeden fotoradar przypada kilka, kilkanaście 'słupów' - mówi w rozmowie z TOK FM rzecznik małopolskiej drogówki Krzysztof Dymura - Ustawianie fotoimitatorów przekłada się na poprawę bezpieczeństwa w tych miejscach i znaczny spadek ofiar śmiertelnych- zapewnia. Poza tym atrapy są dużo tańsze, radar kosztuje około 150 tysięcy złotych, postawienie samego masztu 25 tysięcy.

To, że za fotoradarami nie przepadają kierowcy nie jest niczym nowym. - To żadna prewencja, bo kierowcy zwalniają tylko przed fotoradarem, a zaraz za nim wracają do normalnej prędkości - twierdzi pan Jerzy, który jest kierowcą od ponad dwudziestu lat - Poza tym niektóre miejsca, w których są te puszki ustawione są totalnie bez sensu, powinno ich być więcej na przykład przy szkołach czy przedszkolach - przekonuje.

Ale policjanci zapewniają, że fotoradary bez sensu nie stoją. - Zawsze miejsce usytuowania słupa jest poprzedzone bardzo dokładną analizą wypadkowości i wybierane są te miejsca, w których najczęściej dochodzi do poważnych wypadków drogowych- twierdzi nadkomisarz Dymura.

O losie fotoradarów posłowie zadecydują już w przyszłym miesiącu.

DOSTĘP PREMIUM