Przed wejściem na stok możesz zostać wylegitymowany. Zimą nowe przepisy

Choć lato w pełni to posłowie właśnie teraz szykują na tegoroczną zimę nowe przepisy, które mają poprawić bezpieczeństwo na stokach narciarskich. Proponują: nakazać wszystkim niepełnoletnim jazdę w kasku, zakazać szusowania z promilami, a brawurę narciarzy karać srogimi mandatami.

Takie rewolucyjne regulacje stworzyła sejmowa komisja administracji i spraw wewnętrznych. Nie czekając na ostateczne decyzje rządu, który już od dawna przymierza się do przyjęcia podobnych rozwiązań, posłowie własny, gotowy już projekt ustawy złożyli do marszałka Sejmu. Parlament ma zająć się nim jesienią - dowiedział się reporter TOK FM.

- W tej chwili na stokach narciarskich panuje prawdziwy dziki zachód. Tą ustawą chcemy je ucywilizować. Bo jeśli na polskich stokach będzie bezpieczniej, to tym częściej pojawiać na nich będą narciarze także z zagranicy - dowodzi Piotr van der Coghen, poseł Platformy.

Jego kolega z partii Marek Biernacki i jednocześnie szef sejmowej komisji administracji dodaje: - Chcemy, aby nowe przepisy obowiązywały już tej zimy - mówi nam.

Zjeżdżasz ze stoku bez kasku? Sprawdzą, czy masz co najmniej 18 lat

Zgodnie z zaprojektowanymi przez posłów propozycjami zakazana ma być jazda po stoku dla narciarzy nietrzeźwych i będących pod wpływem narkotyków. - Nikt oczywiście nie będzie robił dramatu, gdy wypije się jedną herbatę z rumem. Ale, gdy już będzie ich osiem to taka jazda będzie nielegalna - zastrzega poseł Piotr van der Coghen.

Na stok bez ochronnego kasku ochronnego nie wejdzie także osoba niepełnoletnia. Obowiązujące od lutego bieżącego roku prawo nakazuje jazdę w kasku wszystkim narciarzom mającym mniej niż 15 lat. A więc posłowie chcą podnieść granicę wieku o trzy lata. - Teraz jest pewien problem z identyfikacją młodzieży: kto ma 15 lat, a kto nie. Bywa, że osoby w tym wieku wyglądają jak osoby dorosłe - tłumaczy potrzebę takiej zmiany poseł PO.

A to oznacza, że przed wjazdem na stok na wyciągu krzesełkowym jego właściciel będzie miał prawo sprawdzić, czy narciarz bez kasku ochronnego jest pełnoletni. Będzie mu na tym zależało, bo projektodawcy chcą obarczyć go odpowiedzialnością za to, kto znajdzie się na jego stoku narciarskim. I tak w przypadku, gdy na nartach będzie szusować dziecko bez kasku lub znajdzie się na nim osoba nietrzeźwa, również właściciel stoku poniesie z tego tytułu konsekwencje prawne.

- Zdajemy sobie sprawę, że trudno będzie legitymować wszystkich. Ale to jest konieczne - podkreśla van der Coghen.

Na każdym stoku patrole narciarskie? "Mamy za mało funkcjonariuszy"

Nowe przepisy umożliwią także karanie za chuligańskie wybryki na stokach. Chodzi tu - jak wyjaśniają autorzy projektu - o sytuacje, w których np. ktoś podcina w czasie jazdy na nartach innego narciarza. Za takie "wybryki" mają posypać się mandaty.

Kto będzie nad tym wszystkim czuwał? Posłowie wskazują tu na patrole narciarskie policji, które już teraz zimą pojawia się na większych stokach. Nie precyzują jednak kwot mandatów, które mieliby wlepiać funkcjonariusze. To ich zdaniem mają uregulować osobne rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych i administracji.

Opozycja krytykuje nowe przepisy. Zdaniem Jarosława Zielińskiego z PiS są one napisane niedbale i mało precyzyjnie. Tymczasem policjantom się one podobają, ale wskazują na inny problem. - Mamy za mało funkcjonariuszy, żeby obstawić patrole na wszystkich stokach. Te nowe zadania, które przed nami chcą postawić posłowie, nie zrealizują przecież maszyny. Do tego potrzebni są ludzie - zauważa w rozmowie z TOK FM podinspektor Kazimierz Pietruch, rzecznik prasowy policji w Zakopanem.

DOSTĘP PREMIUM