Były RPO o równości - było to 1,3 proc. spraw którymi się zajął

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich opublikowało raport podsumowujący jak RPO działał na rzecz równego traktowania. - Z tego raportu widać niską skuteczność rzecznika - mówiła w TOK FM Ewa Siedlecka, dziennikarka ?Gazety Wyborczej?. - Rzecznik nikomu nic nie może kazać. To, co robi, to zwracanie uwagi na problem - dodała.

Z raportu podsumowującego działania rzecznika z lat 2006-2010, czyli kadencji Janusza Kochanowskiego na tym stanowisku, wynika, że zajął się 750 sprawami dotyczącymi równego traktowania. To blisko 1,3 proc. wszystkich spraw.

"Rzecznik nie jest specjalną jednostka ds. równości"

- Rzecznik nikomu nic nie może kazać. To, co robi, to zwracanie uwagi na problem - podkreśliła Ewa Siedlecka w TOK FM. - Z twardych narzędzi, które ma, najważniejszym jest skarga do Trybunału Konstytucyjnego - dodała.

Siedlecka zaznaczyła, że Rzecznik Praw Obywatelskich nie jest wyspecjalizowanym organem do spraw równości. - Można domyślać się, że ludzie nie kojarzą rzecznika ze sprawami równościowymi. Większość spraw w tym raporcie to reakcje rzecznika na to, co ukazało się gdzieś w prasie lub na to z czym się zwracały do niego organizacje pozarządowe. Z tego raportu widać niską skuteczność urzędu - stwierdziła dziennikarka "Gazety Wyborczej".

Kochanowski, jak przypomina Siedlecka w artykule z dzisiejszej "GW" , by w ramach ustawy o wdrażaniu unijnych dyrektyw równościowych nie tworzyć osobnego, niezależnego urzędu ds. równego traktowania - miał się tym zajmować jego urząd.

750 spraw dot. równego traktowania. "To mało"

- Jeśli chodzi o wszystkie sprawy przychodzące do rzecznika, to te dotyczące równego traktowania, którymi się zajął, to niewątpliwie mało - zaznaczyła w TOK FM Siedlecka. - Jeżeli rzeczywiście byłoby tak, jak chce rząd, czyli żeby Rzecznik Praw Obywatelskich był tą instytucją, którą Unia Europejska chce do zajmowania się sprawami równości, to tych skarg byłoby znacznie więcej - dodała.

Dziennikarka zwróciła też uwagę, że RPO w Polsce ma prawo wyboru spraw, natomiast Unia Europejska wymaga, żeby rzecznik ds. równości podejmował każdą sprawę, która do niego trafi. - Musiałby powstać potężny urząd - stwierdziła. Podkreśliła również, że obecna Rzecznik Praw Obywatelskich, Irena Lipowicz, też uważała, że kwestie równości powinien przejąć RPO. - Ale zmieniła zdanie po przeczytaniu tego, co wymaga od takiego rzecznika Unia - podsumowała Ewa Siedlecka.

DOSTĘP PREMIUM