''Obrońcy krzyża'': kardynał Stanisław Dziwisz nas zawiódł

Kardynał Stanisław Dziwisz, w trakcie uroczystości z okazji stulecia Związku Harcerstwa Polskiego, wezwał do przeniesienia krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego do kościoła świętego Anny - zgodnie z wolą samych harcerzy. Te słowa nie przekonały jednak osób nazywających siebie "obrońcami krzyża".

Protestujący czują się zawiedzeni tym, że metropolita krakowski nie poparł ich w walce o budowę pomnika upamiętniającego ofiary tragedii smoleńskiej.

Mówią też, że kardynał nie ma prawa wypowiadać się w imieniu harcerzy, którzy postawili krzyż, bo zrobili to członkowie ZHR, a ZHP. Do Krakowa przyjechali dzisiaj harcerze z tej drugiej organizacji. Obrońcy krzyża wskazują też na widoczne ich zdaniem rozbieżności w stanowiskach kościelnych hierarchów. Protestujący przekonują, że większość duchownych zgadza się z nimi, że krzyż może być przeniesiony do kościoła świętej Anny dopiero po uzyskaniu zgody na budowę pomnika upamiętniającego ofiary tragedii smoleńskiej.

Metropolita krakowski podkreślił w homilii podczas mszy na Wawelu, że młodzi ludzie postawili krzyż w trakcie żałoby po katastrofie smoleńskiej po to, żeby łączył Polaków, a nie ich dzielił. Kardynał dodał, że sami pomysłodawcy chcą dziś, by krzyż łączył, a nie dzielił, i by Polacy, spotykając się w kościele świętej Anny, mogli wspólnie pomodlić się przy krzyżu poświęconym ofiarom tragedii smoleńskiej zarówno za ofiary, jak i za Ojczyznę.

DOSTĘP PREMIUM