Biskupski: Walczy się z pamięcią o tych wspaniałych ludziach

Szczątki samolotu zamknięte w kapsule albo upublicznione jako forma relikwii. To niektóre z propozycji na obelisk upamiętniający katastrofę w Smoleńsku. O przyszłym pomniku opowiada w wywiadzie dla ?Głosu Żyrardowa? rzeźbiarz Maksymilian Biskupski, autor projektu.

Maksymilian Biskupski jest twórcą m.in. warszawskiego pomnika Poległym i Pomordowanym na Wschodzie. Zaprojektowany przez niego "Obelisk Wierności" ma uczcić ofiary katastrofy Tu-154.

"Media nie dają wytchnienia"

Rzeźbiarz projekt pomnika konsultował z niektórymi rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej. - Mam kontakt z częścią rodzin. Jest trudno dotrzeć do wszystkich (...), ponieważ media nie dają wytchnienia i napędzają się tymi wydarzeniami, powodując coraz głębsze podziały w rodzinach, również rodzinach ofiar, które i tak podzielone są bólem. (...) To wszystko jest konfrontowane z oszalałą kampanią wymierzoną w nich samych - mówi. Zdaniem Biskupskiego nie oswoili się oni jeszcze ze śmiercią, bo "brak jest odpowiedzi na podstawowe pytania dotyczące katastrofy i samego lotu".

Biskupski często spotyka się z najbliższymi ofiar. - Jestem adoptowany przez te wdowy, jestem częścią tych rodzin - mówił. Zdaniem rzeźbiarza te spotkania są dla rodzin ofiar "nadzieją, że ten ból zostanie pokazany światu, że to walka o całą prawdę, żeby nie utrwalać kłamstwa i nie poniżać, nie zabijać pamięci o ofiarach katastrofy smoleńskiej".

W rękach krzyże, wewnątrz obelisku szczątki Tu-154

Projekt pomnika, jaki przygotował Biskupski, to 96 dłoni w różnych gestach. Będzie to m.in. "gest dłoni, który symbolizuje przysięgę, jaką każdy z nas kiedyś w życiu składał". - Jest to również gest salutu, honorów, jakie oddają żołnierze godłu umieszczonemu na czapce. (...) Ten gest wyróżnia nas ze wszystkich armii świata - mówi.

Prace nad realizacją projektu już ruszyły. - Dochodzimy cały czas do właściwej formy, gdyż dodatkowo będą tam dłonie księży i w tych dłoniach będą krzyże, również krzyż prawosławny. No i oczywiście symbol tego krzyża, który stoi na Krakowskim Przedmieściu - opowiada - Dodatkowo, część rodzin chciała, aby we wnętrzu obelisku były szczątki samolotu. Jednak na to musi być zgoda prokuratury. To będzie bardzo trudne. Byłyby one zamknięte w kapsule lub w szkatule, w zależności od woli rodzin. Mogłyby również być upublicznione jako forma relikwii, duszy tego obelisku znajdującej się w jego centrum. Byłaby wtedy możliwość dotknięcia nie tylko dłoni, ale także szczątków - mówi.

"Polak postawił krzyż i poczuł, że jest wielki"

Biskupski w wywiadzie odniósł się także do dyskusji na temat krzyża przed Pałacem Prezydenckim. Rzeźbiarz niemal codziennie bywa na Krakowskim Przedmieściu. - Ostatnio ludzie, którzy stali na warcie pod krzyżem prosili - za moim pośrednictwem - o wsparcie przez modlitwę. (...) Ten krzyż wyznacza miejsce godnego upamiętnienia tragedii. Ludzi, którzy podróżowali nie do przeklętej ziemi katyńskiej, tylko - dla nas - do ziemi świętej. Bo uświęconej krwią najwybitniejszych Polaków - mówi.

- Mam nadzieję, że przyszłe pokolenia Polaków będą znały swoje korzenie, które z taką dokładnością próbuje się teraz odciąć, właśnie pod Pałacem. To tu atakuje się symbol z którym jesteśmy związani ponad tysiąc lat. Pytam - jaki znak mógł postawić w dniu katastrofy przeciętny Polak? Postawił właśnie krzyż i poczuł, że jest wielki, że należy do wielkiej rodziny. Krzyż, który teraz usiłuje mu się wyrwać - dodaje rzeźbiarz.

"Zmowa przeciwko pamięci tych wspaniałych ludzi"

Biskupski zamówienie na pomnik otrzymał od wdów smoleńskich. - Dziś wdowy smoleńskie to, co się dzieje na Krakowskim Przedmieściu, odczytują jako zmowę przeciwko pamięci ich najbliższych. Bo tu zaczyna się walczyć z pamięcią o tych wspaniałych ludziach, którzy reprezentowali wszystkie poglądy. Oni wszyscy byli wspaniali - byli w służbie ojczyźnie, a ten pomnik ma upamiętniać wierność Polsce - tłumaczył autor projektu.

Biskupski mówił też o ewentualnym przeniesieniu krzyża spod Pałacu Prezydenckiego do kościoła św. Anny. - Naród postawił znak w miejscu, gdzie domaga się upamiętnienia tych Polaków, którzy nas reprezentowali. Bo my, to Polska i oni byli Polską. Takiego symbolu chcą ci, którzy stoją na warcie pamięci narodowej. Samo przeniesienie krzyża nie rozwiąże sytuacji zacierania pamięci i nie realizowania testamentów tych wszystkich, którzy polegli w katastrofie. Dalej będą stawiane pytania i dalej społeczeństwo będzie domagało się prawdy.

"Psy w USA mają bardziej godne tablice"

Rzeźbiarz skomentował także tablicę upamiętniającą katastrofę smoleńską, która została wmurowana w ścianę Pałacu Prezydenckiego. - Co do tej tablicy jest wiele komentarzy. Ja powiem tak: ukochane psy w Ameryce mają bardziej godne tablice, pochówki wiernego towarzysza, niż tablica obrzucona fekaliami, upamiętniająca ofiary - stwierdził.

DOSTĘP PREMIUM