Ścigany listem gończym przez Polskę, zwolniony z aresztu w RPA

Polska prokuratura zwróciła się z pytaniem do RPA jaki jest powód decyzji o zwolnieniu z aresztu finansisty ściganego przez Polskę listem gończym. Warszawska prokuratura zarzuca Januszowi Lazarowiczowi podżeganie do zabójstwa.

Finansistę zatrzymano w ramach akcji Interpolu "Infra-Red" 9 lipca. Działania agencji polegały na schwytaniu 450 najgroźniejszych przestępców, którzy zbiegli ze swoich krajów. - Z naszej wiedzy wynika, że Janusz Lazarowicz przebywał w areszcie kilka dni. Wyszedł po wpłaceniu kaucji - mówi w rozmowie z gazetą Robert Majewski, zastępca prokuratora apelacyjnego w Warszawie. - Nie wiemy, dlaczego tak się stało, zwróciliśmy się z oficjalnym zapytaniem do RPA, jaki jest powód takiej decyzji - dodaje.

Lazarowicz jest ścigany listem gończym za podżeganie do zabójstwa Piotra Głowali, maklera giełdowego. Miał on zginąć, gdyż w imieniu byłego prezesa PZU Życie miał się domagać od Lazarowicza spłaty rzekomego długu. Kiedy w 2006 roku prokuratura chciała postawić zarzuty Lazarowiczowi, ten zniknął. Dopiero dwa lata później dotarli do niego dziennikarze "Polityki" i ujawnili, że przebywa w RPA.

Policja wskazała Interpolowi finansistę jako jednego z 12 najbardziej poszukiwanych Polaków i przekazała agencji zdjęcia i dane o jego miejscu ukrycia. - Jego zwolnienie z aresztu jest zaskakujące, zwłaszcza że był poszukiwany przez Interpol - mówi gazecie prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości. - Brak umowy ekstradycyjnej z RPA nie przekreśla szansy na jego wydanie - zaznacza.

Więcej w dzisiejszym wydaniu "Rzeczpospolitej" .

DOSTĘP PREMIUM