Krzyż znowu dzieli. Tym razem harcerzy

PRZEGLĄD PRASY. ZHR zabrania harcerzom zabierania głosu, ZHP uważa, że intencje harcerzy zostały wypaczone. Obie organizacje są zgodne - mają problem z krzyżem - pisze dzisiejsza ?Rzeczpospolita?.

- Chcemy uspokoić atmosferę wokół tego tematu - mówi w rozmowie z gazetą Tomasz Sulewski, członek władz ZHR. Podkreśla, że ciągłe roztrząsanie sporu o krzyż powoduje tylko niepotrzebne podziały.

Sulewski ma rację. Nawet wśród samych harcerzy pojawił się spór: część ma żal do grupy, która ustawiła krzyż na Krakowskim Przedmieściu oraz do samych instruktorów, którzy przybili do niego tablicę nawołującą do postawienia w jego miejsce pomnika. - To przecież nie jest postulat wszystkich harcerek i harcerzy, tylko kilkuosobowej grupy - mówi jeden z instruktorów ZHR. Zdaniem rozmówcy "Rzeczpospolitej" przez sprawę krzyża harcerze są kojarzeni głównie z awanturą, a nie ze służbą, jaką harcerstwo pełniło po katastrofie smoleńskiej.

Tym bardziej, że nikt do końca nie wie kto był inicjatorem umieszczenia krzyża przed Pałacem Prezydenckim; jedni wskazują na harcerzy bliskich PiS, inni że całość była inspirowana przez rodziców harcerzy. Nie ma też jednoznacznego stanowiska harcerzy, czy chcą umieszczenia na Krakowskim Przedmieściu pomnika, czy nie.

Co dalej? - Dla jednych będziemy narzędziem PiS, dla innych judaszami i sługusami PO - mówi Sulewski. - Prawda jest taka, że jesteśmy organizacją apolityczną, a to, co robią niektórzy nasi członkowie, jest ich prywatną sprawą - dodaje.

Więcej w dzisiejszej "Rzeczpospolitej" .

DOSTĘP PREMIUM