Uśmiech dziecka daje mi największą satysfakcję - prestiżowa nagroda dla kardiochirurga z Krakowa

Europejskie Towarzystwo Kardio - Torakochirurgów przyznało prestiżową nagrodę Polskiemu chirurgowi dr n. med. Jacek Kołczowi z Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. To najważniejsze wyróżnienie zawodowe w środowisku lekarzy zajmujących się wadami serca. Dr Kołcz otrzymał nagrodę Congenital Heart Surgery Investigator Award za dotychczasowe osiągnięcia i pracę naukową dotyczącą zagadnienia serca jednokomorowego. To jedna z najpoważniejszych wad wrodzonych u dzieci.

Łukasz Wojtusik, TOKFM: Po pierwsze, gratuluję

dr med. Jacek Kołcz: Dziękuje bardzo.

Po drugie, mówią że to bardzo nobilitująca nagroda.

Wśród lekarzy zajmujących się kardiochirurgią wad wrodzonych to rzeczywiście bardzo prestiżowa nagroda. Cieszę się że udało się mi się ją zdobyć. Nagroda jest indywidualna, została przyznana personalnie. Ale oczywiście w badaniach, które prowadziłem, brały udział inne osoby zaangażowane w realizacje grantu rządowego. Pieniądze na badania dostaliśmy z ministerstwa.

Pana pracę naukowa dotyczyła jednej z najpoważniejszych wad wrodzonych u dzieci, serca jednokomorowego...

To były badania już po zakończonym leczeniu tej wady. Sama wada polega na tym, że dziecko rodzi się z jedną komorą serca. Naszym zadaniem jest tak przekształcić układ krążenia aby ta jedna komora mogła wystarczyć pacjentowi na całe życie. To wieloetapowe, żmudne leczenie, wymaga kilku operacji, Ale przynosi efekty. Po jego zakończeniu człowiek może normalnie żyć, pracować, a nawet w niektórych przypadkach mieć dzieci.

Udało się Wam znaleźć wskaźniki dzięki którym można przewidzieć przed operacją czy pacjent będzie narażony na jakieś powikłania. Na ile to ważne..

Rzeczywiście udało nam się znaleźć takie predyktory, dzięki którym można oszacować ryzyko wykonywanego zabiegu, to po pierwsze. Po drugie, dzięki temu możemy przewidzieć jak będą się zachowywać organizmy tych pacjentów zaraz po operacji i później. Dzięki wskaźnikom możemy dostosować leczenie i zlikwidować możliwość wystąpienia niektórych zaburzeń. Są one normalne dla tego typu wady, ale teraz możemy je złagodzić, zapobiec ich występowaniu.

Jak wyglądają statystyki?

W Polsce rocznie na świat przychodzi około 400 tysięcy noworodków. U dwustu, trzystu z nich stwierdzana jest taka właśnie wada. Ponad 100 maluchów rocznie trafia do naszego krakowskiego ośrodka.

Polska kardiochirurgia stoi na światowym poziomie, nagroda którą Pan otrzymał jest potwierdzeniem tej tezy?

Myślę że tak jest. Wcześniej również były na to dowody. Są przecież inne ośrodki w naszym kraju mogące się poszczycić osiągnięciami na skalę co najmniej europejską. Weźmy pod uwagę choćby ośrodek krakowski prof. Sadowskiego, czy śląski ośrodek prof. Zembali czy nawet warszawską placówkę kardiochirurgii. Lekarze w tych miejscach specjalizują się i osiągają światowy poziom.

Osiągnięcia są a gdzie braki?

Problemem są pieniądze i zaawansowana technologia na każdym z etapów leczenia. Poza tym kardiochirurgia dziecięca rozwija się bardzo szybko i trzeba cały czas uważać, żeby nie zostać w tyle. A to z kolei wiąże się z koniecznością dostosowania infrastruktury szpitalnej do takich zmian. Wszystko ociera się o pieniądze, tu trzeba dużych nakładów finansowych.

Wielu specjalistów wyjeżdża z Polski, nie myślał Pan o tym?

Tak naprawdę to muszę Panu powiedzieć że tak. Miałem propozycje ale na razie nie rozważam takiej ewentualności, tutaj jest jeszcze mnóstwo do zrobienia. Dlaczego mamy wyjeżdżać i szukać pracy poza krajem skoro tutaj jest tyle dzieci, które czekają i potrzebują pomocy.

Nagroda, najwyższe wyróżnienie już jest. To co teraz Panie doktorze?

Jak to co? Trzeba wracać do pracy. Trzeba dalej leczyć dzieci z wrodzonymi wadami serca.

A co Pana prywatnie cieszy bardziej, nagroda czy uśmiech dziecka?

Nagroda jest oczywiście ważna i cieszy, ale przecież to nie o to chodzi. Zresztą nagrodę planuje przeznaczyć na dalsze badania. Najbardziej cieszy mnie jednak widok zdrowego dziecka, które wychodzi ze szpitala. Im trudniejszy przypadek tym większa radość. Wśród tych wszystkich monitorów, tysięcy setek danych, które trzeba przeanalizować, wskaźników bardzo łatwo jest stracić obraz człowieka, tego małego człowieka, którego uśmiech daje mi największą satysfakcję.

DOSTĘP PREMIUM