Iskrzy między urzędnikami. Będzie kontrola pracy warszawskiej konserwator zabytków

Zabytki płoną, rozpadają się i tylko winnego trudno znaleźć. W stolicy trwają wojny o odpowiedzialność za zabytki. Walczą wojewoda mazowiecki i mazowiecką konserwator zabytków. To ona, w przyszłym tygodniu, skontroluje pracę warszawskiej konserwator, którą z kolei o zaniedbania obwiniają obrońcy zabytków.

Głównym powodem jest powracającą kwestia odpowiedzialności za zburzenie przez developera starej parowozowni na warszawskiej Pradze. - Gdyby na miejscu pojawiła się stołeczna konserwator zabytków, teren zabezpieczyłaby policja i parowozownia stałaby nadal, tylko lekko uszkodzona - mówi Janusz Sujecki z Zespołu Ochrony Dziedzictwa Kulturowego Warszawy.

Ale wojewoda odpowiedzialnością obciążył Barbarę Jezierską, wojewódzką konserwator zabytków - i postanowił ją odwołać. Swoją decyzję uzasadnił wynikami kontroli urzędu, który według niego źle pracował i dysponował środkami.

Do odwołania potrzebna była jednak opinia wiceministra kultury Piotra Żuchowskiego. A ten wziął mazowiecką konserwator w obronę.

Sama Barbara Jezierska nie zamierza rezygnować z pracy. - Nie zamierzam się poddawać - mówi. Szczególnie, że nigdy wcześniej za urzędnikiem murem nie stali obrońcy zabytków.

Wojewoda Kozłowski też nie chce zrezygnować. Jego rzeczniczka - Ivetta Biały powiedziała, że wojewoda w nowych wnioskach o odwołanie zamierza dodać szersze uzasadnienie, które nakreśli wiceministrowi dokładny obraz sytuacji.

- To prawda, że pani koserwator Jezierska wpisywała więcej zabytków do rejestru niż poprzednicy, ale działała od przypadku do przypadku, gdy była informowana przez media lub obrońców. Problemem też jest złe zarządzanie urzędem, jest tam 90 pracowników, którzy według pani konserwator wciąż zarabiają za mało. A zarobki wcale nie są tam niższe niż w wielu innych urzędach wojewódzkich.

Czas na kontrolę

Tymczasem mazowiecka konserwator w ramach rutynowej kontroli zamierza sprawdzić działalność... Ewy Nekandy-Trepki - stołecznego konserwatora zabytków. Nekanda-Trepka sprawy nie chce komentować.

Rzeczniczka wojewody mazowieckiego dziwi się, że nastąpiło to tak późno. - Dobrze zarządzająca osoba robi wcześniej kontrolę u podległego organu, (czyli stołecznego konserwatora). Jeżeli podczas niszczenia parowozowni było pierwsze wyburzanie, dobrze zarządzający urzędnik pyta podległy organ, co się stało. Ze strony pani Jezierskiej takich działań nie było - mówi Biały.

Dodajmy, że w tym tygodniu w stolicy po raz drugi płonęła willa wpisana do rejestru zabytków. Według obrońców zabytków i konserwator Jezierskiej była to odpowiedź developera właśnie na wpis do rejestru.

A warszawska konserwator tłumaczy, że był to losowy wypadek, za który odpowiedzialna jest grupka bezdomnych.

DOSTĘP PREMIUM