Bez szans na odszkodowania za brak prądu zimą

Żadnych szans na bonifikaty przewidziane ustawą i marne na odszkodowania mają mieszkańcy Śląska i Małopolski, którzy zimą przez kilkanaście dni nie mieli prądu. Choć od awarii minęło już niemal 10 miesięcy i w sądach obu regionów jest w sumie kilkaset pozwów przeciwko zakładom energetycznym z różnych powodów, to te, nie chcą wypłacać pieniędzy.

Twierdzą, że zerwane linie wysokiego napięcia to wina aury, a nie administratorów sieci.

- To nie były awarie prądu tylko masowe zniszczenia sieci. Sytuacja niespotykana dotąd w historii energetyki polskiej - twierdzi Ewa Groń z Enionu w Krakowie. Do zakładu wpłynęło ponad 700 wniosków o odszkodowania za brak prądu i 1200 żądań o bonifikaty. Enion żadnego nie uznał. - W tym przypadku nie wystąpiła nasza wina. Nie mogliśmy zrobi nic. Dlatego bonifikaty klientom się nie należą - uzasadnia Ewa Groń.

Życie jak w średniowieczu

W styczniu tego roku na gigantyczne awarie zniszczyły ponad 300 km sieci energetycznej. W wielu miejscowościach prądu nie było przez prawie trzy tygodnie. - Żyliśmy jak w średniowieczu. Jedne awarie naprawiali i pojawiały się kolejne - wspominają mieszkańcy Pilicy na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. - Musiałam odwołać rezerwacje dla gości, pożyczyć drzewo na opał, bo mi zabrakło, do tego koszty benzyny do agregatów, świeczek czy choćby oleju do lamp naftowych - wylicza Mado Kucharska, która w podkrakowskich Jerzmanowicach prowadzi gospodarstwo agroturystyczne. Awarie i opieszałość pracowników energetyki naraziły ją, tak jak wielu innych mieszkańców regionu, na spore straty.

Szkody zrekompensowane

- Pozytywnie rozpatrzone zostały za to wszystkie wnioski o wypłaty odszkodowań za szkody powstałe w trakcie usuwania skutków uszkodzeń sieci - pisze w komunikacie rzecznik będzińskiego Enionu Piotr Żydek. - Takich wniosków było kilkadziesiąt - dodaje. - Wszędzie tam, gdzie szkody powstały w wyniku lub na skutek naszych działań szkody zostały zrekompensowane - zapewnia Żydek.

Duże firmy swoje pieniądze chcą odzyskać na drodze sądowej. Przeciwko zakładowi energetycznemu w Częstochowie toczą się dwie sprawy cywilne. - Dwa duże zakłady zwróciły się do nas z roszczeniami o wyrównanie strat, jakie poniosły w wyniku braku energii, ale ich nie uznaliśmy - przyznaje Jacek Piersiak, rzecznik częstochowskiego Enionu. Kraków ma podobny problem z jedną firmą. Mieszkańcy Śląska i Małopolski mogliby w ten sam sposób dochodzić swoich praw, gdyby Urząd Regulacji Energetyki udowodnił, że do awarii doszło przez zaniedbania dostawców prądu, a nie tylko przez pogodę.

DOSTĘP PREMIUM