Kwiatkowski ws. Olewnika: Symbol porażki wymiaru sprawiedliwości. To nie tylko błędy...

W nocy przed porwaniem Krzysztofa Olewnika odbyły się dwie imprezy, a w jego domu prawdopodobnie kogoś zamordowano - podaje tvn24.pl. - Nie zaprzeczam - mówił o tej sprawie minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski w Poranku Radia TOK FM. - Przy tej sprawie było wiele błędów. W przypadku pewnych czynności nie mam żadnych wątpliwości, że nie tylko o błędach tutaj mówimy - dodał.

Według śledczych być może podczas drugiej imprezy w domu Krzysztofa Olewnika kogoś zabito. Prokuratorzy znaleźli bowiem w domu krew nieznanej osoby. -To, że - zanim wyczyszczono nasiąkniętą nią sofę - plama musiała być duża może świadczyć o postrzeleniu tej osoby. Ponieważ DNA krwi nie pasuje do żadnego ze znanych uczestników imprezy - śledczy chcą je porównać z materiałem genetycznym osób zamordowanych w październiku 2001 r. na Mazowszu. Media - według własnych źródeł - podają sprzeczne informacje. - Zamordowana mogła zostać ukraińska prostytutka - podaje "Gazeta Wyborcza". Z kolei, jak podaje TVN24, w domu Krzysztofa Olewnika znaleziono krew należącą do dwóch osób. Jedną z nich był mężczyzna, jego ciała poszukują śledczy. Kolejną - według TVN - jest kobieta. Jednak, jak podaje stacja, kobieta żyje.

- Nie zaprzecza pan, że takie nowe odkrycia zostały dokonane? - pytała swojego gościa Dominika Wielowieyska. - Nie zaprzeczam, że prokuratorom z Gdańska, którzy to postępowanie prowadzą, udało się ustalić wiele nowych okoliczności - odpowiadał Krzysztof Kwiatkowski. Jak to możliwe, że one są tak szokujące i do tej pory o tym nie wiedzieliśmy? - Przy tej sprawie było nie tylko wiele błędów, ale też wiele świadomych zaniechań - ubolewał minister sprawiedliwości. - Ja jeszcze jako Prokurator Generalny osobiście kierowałem pismo do szefa MSWiA po stwierdzeniu nieprawidłowości w badaniach DNA, które przeprowadzało laboratorium komendy wojewódzkiej policji w Olsztynie, po to, żeby takie sytuacje nie zdarzały się w przyszłości - mówił Kwiatkowski. I podkreślał: - To ma być czytelny sygnał, że potrafimy nawet po latach wskazać te błędy.

- Byłem pełen najwyższego uznania nad pracą zespołu gdańskich prokuratorów, którzy przekazywali mi - jeszcze jako Prokuratorowi Generalnemu - informacje z toczącego się postępowania - mówił minister Kwiatkowski.

- Śledztwo w sprawie uprowadzenia i zamordowania Krzysztofa Olewnika to taki symbol porażki wymiaru sprawiedliwości i było ono przedmiotem mojego szczególnego zainteresowania - oceniła. Jestem przekonany, że ten zespół przedstawi opinii publicznej wiele dodatkowych informacji, które uzupełnia wiedzę, którą mieliśmy, a tego uzupełnienia wymaga opinia publiczna - dodał.

Dopalacze akcją propagandową? "Głęboko nieuprawniona opinia"

W sobotę zamknięto sklepy z dopalaczami . - Zmuszono nas do działania na granicy prawa - mówił wtedy premier Tusk. - Na granicy prawa to nie jest poza prawem - podkreślał minister Kwiatkowski w TOK FM. - Wspólne działania inspekcji sanitarnej i policji, których efektem jest zamknięcie sklepów z dopalaczami w Polsce, miały swoją podstawę w art. 27 ustawy o inspekcji sanitarnej. Artykuł ten stanowi, że w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia tego typu placówki mogą być zamknięte - tłumaczył Krzysztof Kwiatkowski.

- Z drugiej strony ta aktywność musi być uzupełniona o zmiany w przepisach prawa po to, żeby skutecznie walczyć z dopalaczami - zaznaczył minister sprawiedliwości. - W Sejmie jest już projekt ministerstwa sprawiedliwości zakazujący reklamy skojarzeniowej, bo tak te środki są reklamowane. Do tego dochodzą jeszcze dwie zmiany - ta, która zakazuje sprzedaży dopalaczy małoletnim i projekt ministerstwa zdrowia, który będzie umożliwiał wstrzymanie sprzedaży dowolnego produktu od 12 do 18 miesięcy - mówił minister Kwiatkowski.

We wczorajszym Poranku Radia TOK FM Janusz Palikot mówił, że walka z dopalaczami to taka sama akcja propagandowa jak chemiczna kastracja pedofilów. - Ja żałuję, że poseł Palikot, który zajmował się przepisami prawa jako szef sejmowej komisji nigdy ich nie przeczytał - odpowiadał minister sprawiedliwości. - Duża nowelizacja kodeksu karnego, która zakłada m.in. obniżenie popędu seksualnego terapią farmakologiczną po wyjściu z zakładu karnego, weszła w życie 8 czerwca. Prawo nie działa wstecz - podkreślał Krzysztof Kwiatkowski. - Mówimy o możliwością objęcia tą obowiązkową terapią farmakologiczną tych sprawców, którzy opuszczają zakłady karne. Skazanie za pedofilię to co najmniej trzy lata pozbawienia wolności. Pierwsi sprawcy, których będziemy mogli objąć tymi przepisami, będą za niecałe trzy lata i warto, żeby ci, którzy wypowiadają takie poglądy, o tym pamiętali - mówił w Poranku TOK FM minister Kwiatkowski.

DOSTĘP PREMIUM