Walka z dopalaczami zaostrzona. W Bydgoszczy patrole obywatelskie

Nadal nie ma decyzji w sprawie uchwały bydgoskiej rady miasta zakazującej sprzedaży dopalaczy. Decyzję o tym, czy uchwała jest zgodna z prawem, wojewoda ogłosi w przyszłym tygodniu. Tymczasem w mieście zaostrzono środki kontroli dostępności dopalaczy. Na ulicę wyszli policjanci i patrole obywatelskie.

- Chcę to uczynić najpóźniej do poniedziałku - wtorku przyszłego tygodnia. Rozumiem intencję tej uchwały, także sercem jestem za tym, żeby ją utrzymać, ale muszę kierować się prawem - tłumaczy Rafał Bruski, wojewoda kujawsko-pomorski. Tymczasem po zamknięciu w całym kraju sklepów z dopalaczami, zdarzają się przypadki otwierania nowych punktów. Tak było w poniedziałek w Lipnie. - Jeszcze nie wiadomo, w jaki sposób zaistniał ten nowy sklep. Ale natychmiast była reakcja inspektora i policji i tak jak szybko się sklep pojawił, tak szybko został zlokalizowany i zamknięty - mówi Jerzy Kasprzak, Wojewódzki Inspektor Sanitarny.

Policjanci cały czas obserwują sklepy i monitorują internet. - Będą ustalane osoby, które wykorzystują strony internetowe w celu handlu czy obrotu dopalaczami. Będziemy docierać do nich z inspektorami sanitarnymi i wręczać decyzję Głównego Inspektora Sanitarnego - wyjaśnia insp. Krzysztof Zakurzewski, zastępca Komendanta Wojewódzkiego Policji w Bydgoszczy. Policjanci apelują też do mieszkańców, by zgłaszali im miejsca, w których może dochodzić do handlu dopalaczami.

Nie próżnuje także prezydent Bydgoszczy, który wytacza kolejne działa w walce z dopalaczami. Zapowiada społeczne patrole w klubach, pubach i restauracjach, a także odbieranie koncesji na alkohol tym lokalom, w których sprzedaje się dopalacze. W pubach, kawiarniach i dyskotekach pojawią się strażnicy miejscy i społeczne patrole rodziców. - Chcemy zaangażować rodziców w tę walkę. Informacje, które uzyskamy z pubów czy dyskotek, pozwolą nam na odbieranie licencji na sprzedaż napojów alkoholowych - tłumaczy Konstanty Dombrowicz.

W akcję włączają się m. in. rodzice z Akcji Społecznej "Rodzic Działa". - Swoimi siłami chcemy również patrolować te miejsca, wchodzić do klubów. Na pewno będziemy bacznie się przyglądać, jak to wygląda w Bydgoszczy i wtedy odpowiednie kroki podejmiemy, pewnie przy współpracy z policją czy urzędem miasta. - tłumaczy Jolanta Gawryłkiewicz. A co na to właściciele lokali? - Nie widziałem, żeby gdziekolwiek były sprzedawane, udostępniane czy propagowane dopalacze. Kluby też są im przeciwne, bo przecież jaki miałyby mieć z tego zysk? Tym bardziej, że wszyscy dbają o swoje koncesje na alkohol. Wydaje mi się, że to, o czym mówi nasz prezydent, jest działaniem przedwyborczym - mówi Paweł Włodarczyk z jednego z bydgoskich klubów.

Prezydent chce też - podobnie jak policja - zachęcić do współpracy mieszkańców Bydgoszczy. Każdy, kto wie, gdzie można kupić dopalacze może zgłosić to poprzez specjalną infolinię (52 58 59 888) lub adres e-mail (stop@um.bydgoszcz.pl).

DOSTĘP PREMIUM