Ojciec Róży przed sądem. Za znęcanie się nad zwierzętami

Ciąg dalszy historii rodziny małej Róży z Błot Wielkich. Tym razem sprawa jednak nie dotyczy dzieci, a zwierząt - za znęcanie się nad nim przed sądem w Szamotułach stanął Władysław Szwak. Grozi mu za to do 2 lat więzienia.

Sprawę zgłosiło Pogotowie dla Zwierząt z Trzcianki. Jego pracownicy przez 1,5 roku napominali rodzinę Szwaków, by z większą wrażliwością podchodziła do dbania o swoje gospodarstwo. Niestety - jak mówi Radiu Tok FM Krystyna Kukawska, wiceprezes Pogotowia - bezskutecznie. To, co pracownicy placówki zastali pół roku temu u Szwaków, przeraziło ich.

- To była masakra. Krowy były tak wychudzone, że ledwo trzymały się na nogach, to były same kości, zwisała z nich skóra. Z kolei koń znajdował się w zbyt małej dla niego stajni - wyprostowany zahaczał o wystające ze stropu gwoździe - relacjonuje Kukawska.

Pogotowie postanowiło sprawę zgłosić organom ścigania, a najbardziej zaniedbane zwierzęta zabrać. Stąd dzisiejszy proces. - Część zwierząt zostawiliśmy, bo znamy status tej rodziny, jaka bieda w niej panuje i wiemy, że bez tego mogłaby się nie utrzymać - dodaje wiceprezes.

Sąd przesłuchuje świadków w sprawie - m.in. pracowników Pogotowia dla Zwierząt i powiatowego lekarza weterynarii. Władysław Szwak nie przyznaje się do winy.

DOSTĘP PREMIUM