"Król dopalaczy" zatrzymany. Policja wnioskuje o areszt

Dawid Bratko, łódzki "król dopalaczy", został zatrzymany przez policję po tym, jak - pomimo zakazu - otworzył swój sklep i osobiście sprzedał dopalacze. Razem ze swoimi klientami został na sygnale przewieziony na komisariat w Łodzi. Policja złożyła wniosek o tymczasowy areszt dla "króla dopalaczy".

Około godz. 13.30 Dawid Bratko, łódzki "król dopalaczy", próbował otworzyć swój sklep w Łodzi na ul. 6 sierpnia. - Mamy wolność gospodarczą, decyzja o zakazie sprzedaży jest nieprawomocna, zamierzam normalnie otworzyć sklep - mówił zebranym dziennikarzom.

W momencie, gdy zerwał plombę w sklepie, funkcjonariusze policji poprosili go o rozmowę. Zanim został wylegitymowany przez policjantów udało mu się jeszcze porozmawiać z dziennikarzami.

"Będę walczył o odszkodowanie"

Bratko zapewniał, że niczego nielegalnego czy zakazanego (jak dopalacz "Tajfun) nigdy nie sprzedawał, dlatego - jego zdaniem - decyzja sanepidu o zamknięciu sklepu jest nieważna. Jeśli zostanie Pan zatrzymany, będzie Pan walczył o odszkodowanie? - pytali dziennikarze. - Oczywiście, że tak. Na razie nie ma podstaw do zatrzymania - mówił Bratko. - Jeśli sklep zostanie ponownie zaplombowany, będziemy skarżyć władze - zapowiadał.

Bratko uważa, że przyjęta wczoraj przez rząd ustawa zakazująca handel jakimikolwiek środkami o działaniu psychoaktywnym jest zła. - Mamy udowodnione, że alkohol ma działanie psychoaktywne, czyli alkohol będzie nielegalny, też butapren, spirytus. Jeśli ta ustawa wejdzie w życie będziemy wnosić masowe wnioski o popełnienie przestępstwa przez sklepy monopolowe, techniczne - zapowiada Bratko.

Po pierwszej rozmowie z policjantami, Bratko nie został jednak zatrzymany, ponieważ - jak wyjaśniała podins. Magdalena Zielińska, rzecznik łódzkiej policji - zrywając plomby popełnił wykroczenie i dostał nakaz natychmiastowego stawienia się na komendzie.

Sprzedał dopalacze i został zatrzymany

Po rozmowie z policjantami, Bratko ponownie wszedł do sklepu. Towarzyszyli mu inspektorzy sanepidu. Osobiście - pomimo zakazu - sprzedał kilku osobom dopalacze. Został za to (podobnie jak klienci, którzy kupili od niego dopalacze) zatrzymany i przewieziony na komisariat w Łodzi. Według informacji "Gazety Wyborczej Łódź", była to decyzja Komendanta Głównego Policji.

Policja wnioskuje o areszt

Policja złożyła wniosek o areszt dla "króla dopalaczy" Według policji Dawid Bratko złamał prawo w zakresie przepisów sanitarnych, za co grozi mu nawet do dwóch lat więzienia. Bratko może usłyszeć zarzut z jednego z artykułów ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej, który mówi, że "kto wbrew decyzji Państwowego Inspektora Sanitarnego produkuje, wprowadza do obrotu lub nie wycofa z rynku substancji, preparatu lub wyrobu podlega karze grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do dwóch lat".

DOSTĘP PREMIUM