Wolne Konopie: Będziemy skarżyć minister Kopacz

- Będziemy skarżyć działania minister zdrowia Ewy Kopacz do sądu - zapowiada Jędrzej Sadwoski z Inicjatywy Wolne Konopie. Chodzi o wydaną przez rząd w zeszły weekend wojnę z dopalaczami. Według aktywistów jest to sztucznie wytworzona burza medialna wokół niegroźnego problemu.

- Dopalacze nie są tak groźne by od razu wszczynać alarm sanitarny, tak jakby istniało zagrożenie pokroju na przykład wąglika - mówi Sadowski. - Nie ma uzasadnienia dla zamykania tych sklepów w całości. Mają one zróżnicowany asortyment, część sprzedaje na przykład zwyczajne kadzidła. To tak jakby zakazać handlu mydłem w obawie, że ktoś to mydło zje.

Inicjatywa Wolne Konopie współpracuje z największą siecią sprzedaży dopalaczy przy akcji zbierania podpisów pod projektem ustawy legalizującej marihuanę. Podpisy były zbierane między innymi w około stu sklepach tej sieci w całej Polsce.

Idą do sądu

- Pani minister weszła nie na swój teren. Właściciel największej sieci stwierdził, że w momencie legalizacji marihuany zrywa z handlem chemią i przebranżawia się na konopie - dodaje Sadowski. - Pani minister zamykając sklepy blokuje nam możliwość zbierania podpisów pod ustawą, czyli fundamentalną czynność w demokracji, jaką jest obywatelska inicjatywa ustawodawcza.

Zarówno Inicjatywa Wolne Konopie jak i właściciele sklepów z dopalaczami określają metody działania rządu jako niezgodne z prawem i podobnie jak wcześniejsze decyzje odnośnie marszy wyzwolenia konopi będą ją zaskarżać do sądu.

Jednak będą marsze, w całym kraju

Zwolennicy legalizacji marihuany wiedzą jak korzystać z prawa i dobrze je znają. Wczoraj sąd przyznał im rację w sporze z miastem stołecznym Warszawa. Niedawno dyrektor biura bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego Ewa Gawor nie wydała zgody na organizację marszy gwiaździstych w centrum stolicy.

- Niech mi pan powie w twarz, że nie chcecie tylko i wyłącznie zablokować miasta - mówiła zdenerwowana podczas dyskusji z Sadowskim. Ten odpowiedział: My tylko sprawdzamy urzędników, jak się zachowają.

Przypomnijmy, chodziło o 12 dni akcji, codziennie po trzy marsze gwiaździste (z kilku miejsc schodzą się w jedno), w godzinach szczytu w okolicach ronda Zawiszy. To jedno z najruchliwszych miejsc w stolicy, zawsze zakorkowane w porannym szczycie. Miasto swoją decyzję tłumaczyło brakiem zgody na blokadę ulic, która na przykład uniemożliwiłaby przejazd karetek czy straży pożarnej.

- Sąd wykazał nieprawidłowości przy wydawaniu tej decyzji, także nieprawidłowości w decyzji wojewody w tej sprawie, na podobny wynik liczymy także w Łodzi - mówi Sadowski. I zapowiada, że w najbliższym czasie poznamy nowe daty marszy gwiaździstych nie tylko w stolicy.

Postulat: Częściowa legalizacja konopi

Głównym postulatem Inicjatywy jest wprowadzenie modelu częściowej legalizacji marihuany, chodzi o możliwość tworzenia klubów, których członkowie na własny użytek mogliby hodować i używać konopi.

- Przygotowujemy akcję o charakterze ogólnopolskim - zapowiada Sadowski. Trudno jest utrzymać ludzi na miejscu. Zamierzamy przepychać nasz projekt ustawy, zbierać podpisy, bo znamy skalę zwolenników.

Dodaje, że walka z dopalaczami metodami, które obecnie stosuje rząd nie ma nic wspólnego z ochroną zdrowia, a dostęp do dopalaczy nie jest realnym problemem. Szkodliwa za to ma być prohibicja, która sprowadzi handel do podziemia. Według Inicjatywy Wolne Konopie jedynym sposobem na wygranie z dopalaczami jest... legalizacja marihuany.

DOSTĘP PREMIUM