Sztygar zasypany w kopalni miedzi. Trwa akcja ratunkowa

W kopalni Polkowice-Sieroszowice doszło w nocy do poważnego wstrząsu, w wyniku którego ucierpiało 10 górników - podaje radio TOK FM. Dziewięciu z nich jest już na powierzchni, ratownicy starają się dotrzeć do ostatniego poszkodowanego.

- Święta Barbara poważnie dzisiaj zatrzęsła jedną z kopalni zagłębia miedziowego Polkowice-Sieroszowice - powiedział w rozmowie z TOK FM Dariusz Wyborski, przedstawiciel kopalni - 1020 metrów pod ziemią o godzinie 2.50 wystąpił jeden silny wstrząs podziemny, a zaraz po nim dwie minuty później drugi, słabszy. W strefie zagrożenia znalazło się 10 górników. Dziewięciu z nich jest już na powierzchni, sześciu z nich nie doznało nawet złamania, są potłuczenia, otarcia naskórka. Trzech spośród tych górników już na powierzchni jest poważnie poszkodowanych, mają złamania różnego rodzaju.

Obecnie ratownicy starają się dotrzeć do ostatniego, dziesiątego poszkodowanego. - Jest to sztygar, z którym nie mamy kontaktu. Określiliśmy mniej więcej gdzie mógłby być i staramy się wybierając skały, które tarasują drogę do niego dotrzeć. Mam nadzieję, że będziemy mogli tą pomoc w porę przynieść - mówił Wyborski.

Według słów przedstawiciela kopalni obecnie ratownicy wybierają skały maszynowo. Ratownicy nie mogą jednak odebrać sygnału od zasypanego górnika. - Każdy nasz górnik jest wyposażony w kasku w aparat, który nadaje sygnał. Oczywiście może się zdarzyć, odpukać, że na skutek zawału tych skał z góry został ten nadajnik uszkodzony, choć jest to trudne. Więc jeśli się sygnał pojawia, to odstawiamy maszynę i pracujemy przy pomocy rąk - mówi Wyborski. Brak sygnału nie musi oznaczać najgorszego. - My zawsze uważamy, że zanim ratownicy dotrą do poszkodowanego, to wierzymy, że naszego kolegę znajdziemy i będziemy mogli mu pomóc - dodał przedstawiciel kopalni.

DOSTĘP PREMIUM