Przez Białystok autobusem starszym od ,,ogórka?

Przed domem trzyma m.in. stary wóz strażacki z czasów II wojny światowej i autobus z końca lat 60. Pan Zbigniew Nalewajko z Białegostoku pokochał te duże pojazdy i dał im nowe życie.

Dzięki niemu mogłam podróżować autobusem starszym od popularnego niebieskiego ,,ogórka". Testowaliśmy go przed Muzeum Motoryzacji i Techniki przy ulicy Węglowej. Jeździ i nawet nie dymi - śmieje się prezes muzeum Mirosław Socha.

Jest to autobus H100, bardzo staranne odrestaurowany, sprawny. Siedzimy obok kierowcy, tuż przy silniku i rozmawiamy swobodnie. Jest to możliwe dzięki specjalnemu pokrowcowi, który wytłumia hałas. Pan Zbigniew Nalewajko właściciel autobusu ostrożnie parkuje i nie kryje dumy z tego, co udało mu się z nim zrobić. I nic dziwnego, w środku wszystko pachnie świeżością.

- Z kolegami restaurowaliśmy go ponad rok - mówi. - Kiedy zdarzają się okazje, użytkuję go. Uczestniczę m.in. w zlotach fanów starej motoryzacji.

Kolorystyka, materiały były tak dobierane żeby do złudzenia przypominały autobus z końca lat 60. Ciężko jeździ się tym autobusem, silnik nie ma wiele mocy. - Często zmieniam biegi. Nie ma też wspomagania kierownicy - śmieje się i po chwili dodaje: - Ale hamulce są już ze wspomaganiem, bardzo ładnie hamuje.

Auta, po które jeździ znajduję się zazwyczaj jakieś 500 kilometrów od Białegostoku, ale nie zniechęca go to. Przegląda ogłoszenia w Internecie, korzysta z informacji ludzi z branży. Autobus H100 to nie jedyny pojazd, który ocalił przed złomowaniem.

- Widzi pani ten wóz strażacki? - pyta. - Jest unikatowy. Według informacji, które zebrałem, to samochód wyprodukowany w czasie II wojny światowej w Związku Radzieckim. Na rynek wypuszczono niewiele tych aut. Teraz jeden wóz mam ja, drugi jest w muzeum w Rosji. Mój egzemplarz jest w dużo lepszej formie: ma pompę i całe to niezbędne gaśnicze oprzyrządowanie - mówi z dumą Zbigniew Nalewajko.

DOSTĘP PREMIUM