Żelazny Most, polski zbiornik podobny do tego na Węgrzech. Największy w Europie

W Polsce doszło do podobnej katastrofy jak na Węgrzech. Czy możliwa jest kolejna? Eksperci uspokajają.

Nieistniejący już zbiornik przy kopalni Konrad w Iwinach na Dolnym Śląsku pękł 13 grudnia 1969 roku. W 15 minut maź ze zbiornika zalała trzy wioski. Zginęło wtedy 18 osób.

Dziś na Dolnym Śląsku istnieje inny zbiornik. Największy w Europie. W należącym do KGHM Zagłębie Lubin Żelaznym Moście zbierane są drobinki, które powstają podczas wydobycia rudy miedzi z kopalń Lubin, Polkowice-Sieroszowice i Rudna.

Zmielona skała gromadzi się w zbiorniku jako szlam, ale zdaniem profesora Mariusza Jędryska, kierownika zakładu Geologii Stosowanej i Geochemii na Uniwersytecie Wrocławskim, polski zbiornik jest zdecydowanie bezpieczniejszy od węgierskiego. - Tam były związki mocno toksyczne, żrące. W zbiorniku KGHM-u można się nawet wykąpać i nikomu nic się nie stanie. Bo to są związki podobne do tych w wodzie morskiej, tylko, że nie ma chlorków. Gdybym spróbował tej wody, pewnie nie byłaby słonawa, tylko gorzkawa. A szlam, który się tam zbiera, też nie jest groźny chemicznie - zapewnia geolog.

Żelazny Most to gigantyczna hałda. Podejście pod nią sprawia trudność nawet lubiącym wspinaczki, bo jest bardzo stroma. Zajmuje 1394 ha. Na samej górze jest woda. Nie jest głęboko, maksymalnie trzy metry.

KGHM zapewnia, że dba o środowisko. Żeby oczyścić powietrze, na koronie ustawiane są kurtyny wodne. Żeby kopalniane odpady nie dostawały się do wód gruntowych, Żelazny Most zabezpieczany jest specjalnymi rowami i rurociągami. Specjalny system tak rozprowadza wody techniczne, że odpady nie zagrażają Odrze. Mimo zabezpieczeń zainstalowany jest system alarmowy. W razie uszkodzenia zbiornika, mieszkańcy okolicznych miejscowości powinni zostać szybko ostrzeżeni.

Chemicznie zbiornik jest bezpieczny. Zagrażać może jedynie inżynieria i częste wstrząsy w tym rejonie. Ruchy sejsmiczne mogą sprawić, że tama popęka. - Wtedy powstałyby groźne osuwiska - tłumaczy profesor Jędrysek i zastrzega, że nie można porównywać tego do katastrofy na Węgrzech. - Tam był zupełnie inny system zabezpieczeń. W Polsce trzeba poprawić monitoring i wiedzę o przepływie wód, bo środowiskowo jest to dobrze zabezpieczone. Nie trzeba się bać - zapewnia geolog.

Żelazny Most powstał w 1977 roku. Wiadomo, że miejsca na odpady robi się coraz mniej i trzeba będzie go rozbudować. Najprawdopodobniej kosztem pobliskich lasów.

DOSTĘP PREMIUM