Wdowa po Szmajdzińskim do PiS: Ja też jestem prawdziwą Polką

- Ja też jestem prawdziwą Polką i ci wszyscy, którzy wczoraj byli to też prawdziwi Polacy. My się niczym nie różnimy - mówiła w Radiu ZET Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska. Wdowa po wicemarszałku Sejmu ubolewa, że cały czas katastrofę smoleńską wykorzystuje się politycznie.

Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska żałuje, że pielgrzymka rodzin na miejsce katastrofy smoleńskiej wywołała także negatywne emocje. - Słyszałam różne rzeczy, że to wycieczka, że nie chcą chodzić po ciałach, że będzie budowana dla pań prezydentowych jakaś tam specjalna konstrukcja. To wszystko nieprawda. Nie można siać takich nienawistnych określeń, bo to niczemu dobremu nie służy - mówiła w Radiu ZET.

Wczoraj wieczorem po mszy w intencji ofiar katastrofy doszło do demonstracji pod Pałacem Prezydenckim, niektórzy domagali się oddania krzyża. - Chcemy, by ten kraj był rzeczywiście nasz, by nikt nam nie narzucał obyczajów - tak m.in. mówił Jarosław Kaczyński. - Ja też jestem prawdziwą Polką i ci wszyscy, którzy wczoraj byli to też prawdziwi Polacy. My się niczym nie różnimy, tylko my nie potrafimy powściągnąć swoich emocji w takich sytuacjach - uważa Sekuła-Szmajdzińska.

Niesamowita wspólnota rodzin

Zdaniem wdowy po Jerzym Szmajdzińskim, pielgrzymka rodzin na miejsce katastrofy była potrzebna. - Stajemy się sobie coraz bliżsi, my, rodziny, które przeżyły tę straszną tragedię - mówiła. To, że nie wszystkie rodziny zdecydowały się uczestniczyć w wyjeździe do Smoleńska, może oznaczać, że po prostu nie znalazły w sobie dość siły.

Szmajdzińska jest bardzo zadowolona z organizacji pielgrzymki oraz z tego, jak Rosjanie przyjęli Polaków. - Wszyscy byli bardzo blisko siebie i jednocześnie każdy też mógł znaleźć takie miejsce, gdzie mógł sam, w spokoju przeżywać to, co dla niego było najważniejsze. To prawdziwa wspólnota - podkreślała w Radiu ZET.

DOSTĘP PREMIUM