Reklama dopalaczy na szkolnym płocie

Konieczne będą szkolenia o zagrożeniach związanych z zażywaniem dopalaczy. Na biurko Śląskiego Kuratora Oświaty trafił raport z monitoringu przeprowadzonego w 2 tys. szkół gimnazjalnych i ponad gimnazjalnych w województwie śląskim na ten temat. Wnioski nie napawają optymizmem. Problem "środków kolekcjonerskich" jest często bagatelizowany.

Okazuje się, że o narkotykach i alkoholu w szkołach niewiele się mówi. A o dopalaczach wiadomo jeszcze mniej. Ponad połowa ankietowanych dyrektorów przyznała, że w ich szkołach nie było szkoleń dotyczących profilaktyki uzależnień. - 105 dyrektorów nie wie, jakie mogą być skutki zażywania przez uczniów dopalaczy i to jest bardzo niepokojące - powiedziała reporterce TOKFM Anna Wietrzyk ze Śląskiego Kuratorium Oświaty.

Niepokojące jest również to, że zaledwie 14 proc. dyrektorów wie o istnieniu sklepów z dopalaczami w pobliżu szkoły. - Niewielu dyrektorów wie o tym co się dzieje koło szkoły. Takim kuriozalnym przypadkiem jest reklama dopalaczy, która znalazła się na płocie szkoły. To jest sytuacja, która w ogóle nie powinna mieć miejsca - dodaje Wietrzyk.

W 83 placówkach stwierdzono przypadki używania przez uczniów dopalaczy. Zabrane przez kuratora informacje posłużą podczas szkoleń, które ruszą w najbliższych dniach. Poprowadzą je policjanci i specjaliści od problematyki uzależnień.

DOSTĘP PREMIUM