"Chciałbym wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej, ale nie to jest najważniejsze" - Paweł Deresz w TOK FM

- Chciałbym wyjaśnienia tej sprawy, chciałbym wiedzieć kto zawinił, ale nie to jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, żeby nigdy do takiej katastrofy już nie doszło, żeby zakończyć wojnę polsko-polską - mówił w Poranku Radia TOK FM Paweł Deresz, uczestnik niedzielnej pielgrzymki do Smoleńska.

Dominika Wielowieyska: Nie wszystkie rodziny wybrały się do Smoleńska. Marta Kaczyńska, która była w niedzielę na Wawelu, powiedziała, że czuje coraz większe rozgoryczenie i chce żeby prawda wyszła na jaw. Czy ma pan takie poczucie, że prawda o tej katastrofie jest ukrywana?

Paweł Deresz: Myślę, że nie jest ukrywana, natomiast ja też chciałbym ją znać, z tym, że ja jestem cierpliwym człowiekiem. Życie mnie tego nauczyło, że nie można mieć czegoś od razu, tylko trzeba w spokoju czekać na wyniki śledztwa prokuratury polskiej i prokuratury rosyjskiej. Chciałbym, żeby to było szybciej prowadzone, żeby porozumienie między tymi prokuraturami było lepsze, ale spiesz się powoli.

DW: Czy widział pan relacje z Krakowskiego Przedmieścia, to co się działo w niedzielę? Zwolennicy PiS śpiewali "Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie". Dlaczego katastrofa smoleńska wywołała tak silne emocje wśród zwolenników PiS, że kwestionują nawet suwerenność Polski?

PD: W Smoleńsku byliśmy całkowicie zajęci sprawami związanymi z naszą tragedią. O tym co się działo na Krakowskim Przedmieściu dowiedziałem się dopiero następnego dnia. Porównanie tych dwóch wydarzeń - pielgrzymki miłości i marszu nienawiści - napawa mnie największym obrzydzeniem.

DW: Byłam przerażona tym jak oni krzyczeli, żeby samolot Anny Komorowskiej spadł. Co powiedzieć tym ludziom, żeby otrzeźwieli, co powiedzieć Jarosławowi Kaczyńskiemu, żeby nie wspierał tego typu manifestacji?

PD: Średnio lubię pana posła Niesiołowskiego, ale jeśli chodzi o jego wypowiedzi pod adresem Jarosława Kaczyńskiego, związane z potrzebą psychiatry, w pełni popieram.

DW: Czy jakakolwiek rodzina polityka z PiS pojechała na pielgrzymkę?

PD: Byli tam bliscy pana ministra Szydły, była rodzina pana marszałka Putry.

DW: Nie odczuwali tego tak jak mówi Beata Gosiewska, że ta pielgrzymka będzie wykorzystana w sposób polityczny?

PD: Pani Gosiewska ma rację, rzeczywiście ten wyjazd był wykorzystany politycznie, ale przez ugrupowanie związane z Jarosławem Kaczyńskim i Macierewiczem. Demonstracja przed Pałacem Prezydenckim w pełni potwierdziła, że nasza tragedia jest wykorzystywana do własnych celów PiS, do promocji Macierewicza.

"Jest wiele miejsc w Warszawie godnych tego pomnika, nie musi to być Krakowskie Przedmieście"

Paweł Deresz: Decydując się na zorganizowanie tej pielgrzymki postanowiliśmy nie mieszać do tego polityki. Oczywiście chciałbym wyjaśnienia tej sprawy, chciałbym wiedzieć kto zawinił, ale nie to jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, żeby nigdy do takiej katastrofy już nie doszło. Żeby zakończyć wojnę polsko-polskę. To jest pobożny cel, sądzę, że prawa strona polityczna z Jarosławem Kaczyńskim i Macierewiczem nigdy do tego nie dopuści.

Dominika Wielowieyska: Domagają się m.in. pomnika na Krakowskim Przedmieściu .

PD: Odróżniamy się tym, że my niczego się nie domagamy. Prosimy tylko, żeby był pomnik. Jest dużo miejsc w Warszawie godnych tego pomnika, nie musi to być koniecznie pomnik przed Pałacem Prezydenckim. Jest takie miejsce w Alei Żwirki i Wigury, tuż przed lotniskiem wojskowym. Przypominam sobie, że na to lotnisko 96 osób udało się w pełnej zgodzie, chcieli być zjednoczeni w Katyniu. Postawienie w tym miejscu pomnika byłoby dowodem, że jednak Polacy potrafią być jakąś ideą zjednoczeni.

DW: "Nasz Dziennik" pisze: "Rosjanie pilnowali wszystkiego, co 10 metrów stał żołnierz rosyjski i pokazywał palcem, żeby się cofnąć.

PD: Ja nie dostrzegłem tego. Byłem raczej skupiony na uroczystościach religijnych, na tym co tam przeżywałem i nie miałem oczu rozbieganych jak tajny szpieg. Nie widziałem tam nikogo, kto by nam przeszkadzał w godnym uczczeniu tej uroczystości. Trzeba mieć dużo złej woli, żeby zamiast zajmować się tragedią patrzeć, kto stoi za drzewem. Ja nikogo takiego nie widziałem.

Spotkanie Anny Komorowskiej ze Swietłaną Miedwiediewą

Paweł Deresz: Miałem tę przyjemność, że zostałem wytypowany do udziału we wspólnym obiedzie pań prezydentowych i przysłuchiwałem się ich rozmowom. Dawno nie widziałem tyle serdeczności okazywanej sobie wzajemnie. Dawno nie słyszałem tak interesującego dialogu. Panie rozmawiały nie tylko o naszej tragedii, ale też o tragedii górników w Chile. Rozmawiały o tym co robić, aby dzieci miały lepsze warunki rozwoju. Była to naprawdę bardzo serdeczna, pełna wzajemnej kurtuazji rozmowa.

Dominika Wielowieyska: Czy miał pan wrażenie, że te dobre relacje zaprocentują w przyszłości?

PD: Mam nadzieję, że nasza strona i strona rosyjska są na to gotowe. Chodzi tylko o to, żeby pewne siły, które widzą w Rosji śmiertelnego wroga nie przeszkadzały w tym dialogu.

DOSTĘP PREMIUM