Mieszkańcy Katowic: To arogancja władzy, nie liczą się z ludźmi

Dramatyczna walka o park naturalny na Rowie Wełnowieckim części katowiczan nie przyniosła efektów. Do jednej z ostatnich oaz zieleni w mieście wjechały koparki. Zbulwersowani mieszkańcy zaalarmowali Radio TOKFM. Prezydent miasta obiecał im, że odniesie się do ich pomysłu i wstrzyma prace.

- Ja mam zlecenie i wykonuję swoją pracę - mówi TOK FM operator koparki. Mieszkańcy, którzy zgromadzili się w pobliżu, nie kryją żalu. - To jest arogancja władzy, oni się wcale z ludźmi nie liczą - uważa jedna ze starszych mieszkanek, która wyszła na spacer z psem.

- Zostaliśmy oszukani i nabici w butelkę - mówi młoda dziewczyna. - Pan prezydent jeszcze tydzień temu obiecywał, że sprawa jest otwarta. A tu koparka kopie. Tak, zdaje się, kończą inicjatywy obywatelskie w tym mieście - komentuje jedna z protestujących.

W urzędzie miasta tłumaczą, że zostanie zrealizowana koncepcja urzędującego prezydenta, ale plany zostały zmodyfikowane. Będą betonowe alejki, miejsce do nauki jazdy na rowerach, place zabaw dla dzieci. Nie będzie natomiast boisk sportowych i wybiegu dla psów.

Zamiast tego będą... psie kojce

- To jest taka palisadka, ze żwirkiem, kamykiem, piaskiem i słupkiem, gdzie się podprowadza psa. To ma 2 metry na 3 i można podprowadzić psa. Pies załatwia swoja potrzebę i wychodzi. To jest tak zwana ubikacja dla zwierząt - różnice między kojcami a wybiegiem psów wyjaśnia dyrektor Zakładu Zieleni Miejskiej Mieczysław Wołosz. Realizowany projekt ma być kompromisem. Jednak już wiadomo, że będą protesty.

DOSTĘP PREMIUM