"To jest ich droga po drugie życie". Polscy ratownicy o akcji w Chile

Polscy ratownicy górniczy z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu całym sercem są teraz w Chile. Trwa tam niezwykła akcja ratunkowa. Rekordowo długo, bo aż 69 dni na głębokości ponad sześciuset metrów przebywało 33 górników z chilijskiej kopalni San Jose. Teraz specjalną kapsułą wyjeżdżają na powierzchnię.

- To jest ich droga po drugie życie. Z początku na to sceptycznie patrzyłem. Mówiłem: to się może nie udać. Ale determinacja ratowników była duża. No i na pewno sukces będzie, to niesamowite - mówi Zenon Jeżyk z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu.

Uwolnienie jednego górnika zajmuje średnio około godziny. Cała operacja potrwa więc do jutra. - To są kapsuły do takich spraw awaryjnych, o małych średnicach. Ta ma 540 milimetrów, żeby "na wcisło" wszedł człowiek. Idzie wejść. To jest też kwestia ubioru, żeby nie być za grubo ubranym. Detale już decydują - tłumaczy Jeżyk.

Co teraz ratowanym najbardziej potrzebne? - Spokój, bo może teraz dopiero ten stres się ujawnić. Jesteśmy z nimi. Ale ratownicy też mają swoją satysfakcję, że ich praca nie poszła na marne - uważa Jeżyk.

DOSTĘP PREMIUM