Akcja w Chile. "Skutki stresu mogą pojawić się dopiero po jakimś czasie"

Wielka radość, łzy wzruszenia i radości - cały świat śledzi akcję wydobywania górników. - Na początku jest duże zainteresowanie. Ale z czasem rzadziej wraca się do tych osób, a trzeba pamiętać, że skutki tego stresu mogą pojawić się dopiero po jakimś czasie - mówi Katarzyna Mewart. Psychopedagog, która pomaga polskim górnikom podkreśla, że nikt w takiej sytuacji nie może zostać sam.

Pierwszego z 33 górników, którzy przez 69 dni uwięzieni byli w kopalni na pustyni Atacana, został wydobyty na powierzchnie po 5 rano. To pierwszy przypadek, żeby ludzie tak długo przeżyli w tak ekstremalnych warunkach. Dlatego nie dziwią wielkie emocje, które towarzyszą akcji.

Koniec dramatu chilijskich górników. Przeczytaj

Choć górnicy to ludzie o wyjątkowo mocnej psychice - będzie musiał przyjść czas na odreagowanie długotrwałego stresu. - Po jakimś czasie odreagowanie tych przeżyć i silnego napięcia nadchodzi. Trzeba się taką sobą zająć. Ważne żeby nie zostawiać jej samej. Bardzo dużą rolę do odegrania będzie miała - oprócz oczywiście rodziny - pomoc na terenie zakładu pracy. Psychologiczna czy potem psychoterapeutyczna jeżeli będzie potrzebna. Po jakimś czasie - po pół roku - część górników powróci do pracy. Myślę, że należy ich uświadamiać i powiedzieć troszkę o tym, na co mają zwracać uwagę - żeby obserwowali siebie. Wtedy można zareagować, gdyby zaczęło się dziać coś złego - mówiła w TOK FM Katarzyna Merwart, psychopedagog, organizująca pomoc psychologiczną dla górników.

"To jest ich droga po drugie życie". Przeczytaj

Pierwszym z górników, który w kapsule Feniks 2, został wyciągnięty na powierzchnię był 31-letni Florencio Antonio Avalos Silva. Po powitaniu z prezydentem Chile i najbliższą rodziną trafił pod opieką lekarzy.

DOSTĘP PREMIUM