10-letnia Karina ma objawy infekcji. Trafi do szpitala w Redłowie

Stan zdrowia 10-letniej Kariny, która po wyjściu z domu, przez prawie tydzień błąkała się po lesie, uległ pogorszeniu. Dziewczynka najprawdopodobniej trafi do szpitala w Trójmieście.

- Dziewczynka jest bardziej apatyczna, ma mniejszy apetyt, zaczęła gorączkować. To są objawy infekcji tej rany odmrożeniowej - powiedział TVN24 Wojciech Wołosz - ordynator Chirurgii Dziecięcej szpitala w Suwałkach, gdzie przebywa obecnie 10-latka.

Karina trafi do Szpitala w Redłowie, gdzie będzie leczona w komorze hiperbarycznej. Komora ta pozwala na lepsze natlenowanie tkanek, co może pomóc w uniknięciu martwicy. Dziecku grozi amputacja stóp. Jak poinformowała dyrektor ds. medycznych Szpitala Wojewódzkiego w Suwałkach Justyna Matulewicz-Gilewicz, szpital organizuje transport dla dziewczynki. Na Pomorze trafi jeszcze w weekend. - Liczymy, że uda się uratować stopy dziewczynki. To jest bardzo głębokie odmrożenie i szukamy możliwości najlepszego leczenia - dodała Matulewicz-Gilewicz.

Do tej pory policji nie udało się przesłuchać Kariny ze względu na jej stan zdrowia. Policja chce ustalić, co działo się z Kariną przez sześć dni. Chora na epilepsję 10-latka zaginęła ponad tydzień temu, we wtorek po południu, gdy wyszła z domu na grzyby. Dziewczynka odnalazła się po sześciu dniach - w poniedziałek po południu. Szła drogą krajową nr 8 w pobliżu Kolnicy - 5 km od domu. Była bardzo brudna, wyczerpana i głodna, od razu trafiła do szpitala. Oględziny dziecka po odnalezieniu wskazywały, że przebywała "w drastycznych warunkach atmosferycznych". Karina była odwodniona i wyziębiona, a na jej ciele lekarze znaleźli 16 kleszczy. Wstępne ustalenia policji wskazują, że dziewczynka nie została przez nikogo skrzywdzona.

Policja bada, w jakich okolicznościach doszło do zaginięcia dziewczynki. Dochodzenie dotyczy też odpowiedzialności za narażenie 10-latki na bezpośrednią utratę życia i zdrowia, za co może grozić rodzicom do 5 lat więzienia. Dochodzenie policji nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Suwałkach.

Rodzice Kariny od 2002 roku mają ograniczoną przez sąd władzę rodzicielską. Nadzór nad rodziną sprawuje kurator sądowy, który złożył wniosek o zbadanie, czy rodzice mogą w ogóle opiekować się dziećmi. Po wydaniu opinii sąd ma podjąć decyzję w tej sprawie. Rodzice mają problemy z alkoholem. W domu często były awantury.

Dziewczynka jest niepełnosprawna, uczy się w szkole specjalnej. Jest jednym z dziesięciorga dzieci w rodzinie

DOSTĘP PREMIUM