"Uwolnijcie Sebastiana". Pikieta przed lubelskim sądem

Przed Sądem Rejonowym w Lublinie ważą się losy 11-letniego Sebastiana, chłopca kilka miesięcy temu zabranego prosto ze szkoły do Domu Dziecka. Przed budynkiem sądu kilkanaście osób zorganizowało pikietę. Sa trąbki, gwizdki; odpalają petardy. Twierdzą, że też są ojcami, którym zabrano dzieci

- Sebastian powinien w końcu wrócić do domu - mówili rodzice chłopca przed wejściem na salę rozpraw. Ojciec nastolatka przyznał, że nie rozumie poprzednich decyzji sądu. - Dlaczego Sebastian może spędzać z nami weekendy czy wakacje i wtedy nic mu nie zagraża, a w inne dni mu coś zagraża? - pytał. Chłopiec najpierw był w Domu Dziecka, w tej chwili decyzją sądu mieszka u dziadków, z którymi wcześniej rodzina nie utrzymywała bliższych kontaktów. Do rodziców jeździ na weekendy.

Rozprawie towarzyszą protesty przed budynkiem sądu. Odpalane są petardy. Przyjechali m.in. przedstawiciele stowarzyszenia ojców i tzw. Porozumienia Rawskiego. Dowodzili, że sądy są niesprawiedliwe.

11-letni Sebastian na początku roku został zabrany do Domu Dziecka, bo w jego rodzinnym domu było brudno, a rodzice byli niewydolni: matka miała depresję, a ojciec był w szpitalu po amputacji nogi. Decyzji sądu nie rozumiał ksiądz, sołtys, szkoła. Wszyscy podkreślali ogromną miłość Sebastiana i jego rodziców.

DOSTĘP PREMIUM