Gangrena u Kariny nie wdała się w czasie lotu do Trójmiasta

Trwa walka lekarzy o odmrożone stopy Kariny z Podlasia. Dziewczynkę, która przez kilka dni i nocy błądziła samotnie po lesie specjaliści z Gdyni poddają terapii w komorze hiperbarycznej. To jedyna metoda walki ze zgorzelą gazową potocznie zwaną gangrena. Lekarze z Suwałk wysyłając dziecko do Gdyni nie sygnalizowali aż tak poważnego przypadku.

Terapia sprężonym tlenem miała tylko wspomagać leczenie odmrożenia. Czy mogli nie zauważyć że ze stopami dziewczynki dzieje się coś bardzo złego?

W piątek po południu rozmawiałem z ordynatorem chirurgii dziecięcej szpitala w Suwałkach - relacjonuje ordynator chirurgii dziecięcej w Gdyni dr Jarosław Wojtiuk - na spokojnie ustaliliśmy postępowanie jak przy suchej martwicy, gdzie terapia hiperbaryczna jest tylko elementem wspomagającym. Sytuacja zmieniła się o sto osiemdziesiąt stopni, gdy zobaczyłem dramatycznie wyglądające stopy - dodaje lekarz - decyzja o przewiezieniu na leczenie hiperbaryczne była natychmiastowa.

Czy gangrena mogła rozwinąć się w stopach dziewczynki w czasie transportu do Gdyni? Dr Wojtiuk to wyklucza. - Nie, nie ma takiej możliwości - zapewnia - czas wylęgania to 24 do 72 godzin, nie jest to kilka godzin lotu samolotem.

Ordynator gdyńskiego oddziału pytał lekarzy z Suwałk o ocenę bakteriologiczną ze względu na zabezpieczenie innych pacjentów. Gdyby była sugestia ze strony kolegów z Suwałk, że mamy podejrzenie zgorzeli gazowej, wtedy pacjentka powinna w trybie natychmiastowym trafić do Ośrodka Medycyny Hiperbarycznej - dodaje dr Wojtiuk - w przypadku zgorzeli gazowej oddział chirurgii dziecięcej nie wchodzi nawet w rachubę.

DOSTĘP PREMIUM