Mniej pomówień. Korupcja w Polsce mniejsza?

Do prokuratur wpływa mniej zawiadomień o korupcji niż za rządów PiS-u. Dużo jest spraw drobnych: często, że ktoś łapówkę dał, a rzadziej, że ktoś wziął. Zdarzają się próby korumpowania policjantów np. pizzą.

Prokuratorzy z Lublina w rozmowie z TOK FM potwierdzają, że zawiadomień o korupcji jest mniej. Wynika to na pewno z medialnej ciszy: bo gdy o korupcji "trąbiono" (CBA chwaliło się takimi sprawami bardzo często), to i zawiadomień było więcej. - Więcej było w tym pomówień, które się nie potwierdzały. Ale oczerniały lekarza czy policjanta - potwierdza nam jeden z prokuratorów.

Dziś w prokuraturach rejonowych są to często sprawy mniejsze, jak np. próby skorumpowania policjantów, niekoniecznie gotówką. Do sądu poszedł m.in. akt oskarżenia w sprawie kobiety, która była pasażerką w samochodzie. Kierowca nie miał prawa jazdy, a pojazd nie był dopuszczony do ruchu. - Policjanci zaproponowali kierowcy mandat w wysokości tysiąca złotych. Wtedy pasażerka podeszła do funkcjonariuszy i zaproponowała im, by nie wypisywali mandatu w zamian za co zaprosi ich na pizzę, informując ich jednocześnie, że jest właścicielką lokalu gastronomicznego - mówi rzecznik lubelskiego sądu okręgowego, sędzia Artur Ozimek. Oskarżonej za "pizzową" korupcję grozi do 10 lat więzienia.

Przypadków próby skorumpowania policjantów jest więcej, nie tylko w czasie kontroli drogowej. Jest np. sprawa właściciela jednego z boksów na giełdzie w podlubelskiej Elizówce. Pijany przedsiębiorca naubliżał policjantom, a gdy zauważył, że będzie mieć przez to problemy dał im prawie 1300 złotych. Mężczyzna tłumaczył potem przed prokuratorem, że na pewno nie chciał nikogo korumpować, a pieniądze dał policjantom do przechowania, bo zawsze tak robi, by gotówki nie zgubić.

W Prokuraturze Rejonowej w Lublinie są dwie sprawy z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Obie dotyczą przesyłek, które przyszły do agencji z zawartością w środku. - W jednej kopercie, przysłanej do agencji w grudniu ubiegłego roku do kartki z życzeniami dla konkretnej osoby było dołączone 100 zł, a w drugiej przesyłce 50 zł - mówi Dorota Kawa, zastępca prokuratora rejonowego w Lublinie. Śledczy wyjaśniają, czy można tu mówić o korupcji.

Sprawy większego kalibru są w Prokuraturze Apelacyjnej. - Nie są to pojedyncze przypadki sprzedajności funkcjonariuszy publicznych - potwierdza prokurator Andrzej Jeżyński. W lubelskiej apelacji w tej chwili trwają śledztwa dotyczące korupcji wśród celników, prokuratorów (spoza apelacji lubelskiej) i sprawa kupowania głosów w wyborach samorządowych w Chełmie.

W śledztwie dotyczącym skorumpowanych celników jest też wątek przedsiębiorców, którzy opłacali funkcjonariuszy celnych. - Albo osobiście, albo za pośrednictwem kierowców wręczali celnikom korzyści majątkowe, głównie za przyspieszenie odpraw albo za odstąpienie od obowiązujących procedur - mówi Jeżyński. Prokurator dodaje, że na razie nie ma informacji, czy przedsiębiorcy "wpuszczali w koszty firmy" fakt opłacania celników.

Co z lekarzami?

W tej chwili, inaczej niż za czasów PiS, sprawy skorumpowanych lekarzy to raczej rzadkość. - Jest większa świadomość wśród lekarzy, co może być jak wezmą - mówią prokuratorzy. W niektórych szpitalach są też specjalne procedury antykorupcyjne: że np. lekarz stara się nie zostawać sam na sam z pacjentem w gabinecie.

DOSTĘP PREMIUM