Przekręty na grube miliony i jeden wyrok

Mieli jedną umowę na przewóz dzieci do szkół, a brali za to podwójne dopłaty do biletów. Jak ustaliło TOK FM, na Lubelszczyźnie przekręty mogły iść w miliony złotych. Trwa kilka prokuratorskich śledztw, m.in. w sprawie PKS-ów. Jeden przewoźnik już został prawomocnie skazany.

Chodzi o przewozy dzieci do szkół. Przewoźnicy dostają dopłaty m.in. do biletów ulgowych dla dzieci (49% ceny biletu). Część przewoźników brała dopłaty od gmin, a z drugiej strony również od marszałka. Za ten sam bilet dostawali podwójnie. - A to oznacza, że jedna z tych dopłat, z uwagi na brzmienie ustawy o transporcie, mogła być niesłusznie wypłacana. Wymaga to oczywiście weryfikacji bardzo obszernego materiału dowodowego - mówi prokurator Marek Zych, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Lublin Północ. Jego prokuratura prowadzi sprawę nieprawidłowości m.in. w PKS Wschód (oddziały w Lublinie i Krasnymstawie) oraz PKS Puławy. - Z naszej wstępnej oceny wynika, że mogło chodzić o niesłusznie wypłacone dopłaty w kwocie powyżej 20 milionów złotych - dodaje Zych. Podobne śledztwa są też w innych prokuraturach. - Złożyliśmy takie zawiadomienia, m.in. dotyczące PKSów - potwierdza dyr. Michał Tyburek z Wydziału Mienia i Infrastruktury Urzędu Marszałkowskiego.

Jeden z przewoźników za podwójne dopłaty już został prawomocnie skazany. - Ma nam zwrócić 650 tysięcy złotych - mówi Tyburek. Przewoźnik dostał na to trzy lata. Na dopłaty nie ma już co liczyć. Inni jakby się wystraszyli i sami przychodzą się tłumaczyć. - Zdarzało się, że przewoźnicy przychodzili i twierdzili, że sami wykryli pewne nieprawidłowości. I dobrowolnie zwracali kwoty nienależnie pobrane - dodaje dyrektor. W grę wchodziły kwoty rzędu kilku czy kilkunastu tysięcy złotych.

Zgodnie z przepisami, przewoźnik może dostawać dopłatę do biletów ulgowych: albo z gminy albo od marszałka. Pobieranie podwójnych dopłat jest niezgodne z prawem.

DOSTĘP PREMIUM