Wznowiony proces ws. Nangar Khel. "Zamknęli, zwolnili, teraz nie wiadomo"

Przed sądem wojskowym w Warszawie toczy się wznowiony proces w sprawie Nangar Khel. - Na podstawie niezbitych dowodów zostaliśmy kiedyś zamknięci w więzieniu. Na podstawie niezbitych dowodów zostaliśmy później wypuszczeni z tego więzienia. Teraz na podstawie tych samych dowodów sąd nie może wydać wyroku - komentuje jeden z oskarżonych.

- Ja i koledzy wierzymy w sprawiedliwy wyrok - mówił w przerwie rozprawy jeden z oskarżonych żołnierzy, chorąży Andrzej Osiecki. Sąd czekał na uzupełnienie materiałów wskazujących na bezpośrednią winę polskich żołnierzy. Prokuratura ich nie dostarczyła, bo uważa, że nie są konieczne do wydania wyroku w tej sprawie.

- Na podstawie niezbitych dowodów zostaliśmy kiedyś zamknięci w więzieniu. Na podstawie niezbitych dowodów zostaliśmy później wypuszczeni z tego więzienia. Teraz na podstawie tych samych dowodów sąd nie może wydać wyroku, a prokuratura nie ma ochoty uzupełnić materiałów. Jestem zwykłym, szarym żołnierzem i nie kapuje o co chodzi - komentuje przeciągające się śledztwo inny oskarżony, plutonowy Tomasz Borysiewicz. Wszyscy czują się niewinni.

W sumie na ławie oskarżonych zasiada siedmiu polskich żołnierzy. W 2007 roku ostrzelali afgańską wioskę z moździerza. Zginęło wtedy sześciu afgańskich cywili. Dlatego proces po raz kolejny odroczono.

DOSTĘP PREMIUM