Smoleńsk: Archeolodzy znaleźli kilka tysięcy przedmiotów. To nie wszystko

Polscy archeolodzy pracujący w Smoleńsku na miejscu katastrofy Tu-154M wydobyli i zabezpieczyli kilka tysięcy przedmiotów bezpośrednio związanych z rozbitą maszyną. Eksperci pracujący w Smoleńsku uprzedzają, że mimo ich wysiłków na miejscu katastrofy wciąż będą znajdowane jej ślady.

Zdaniem kierownika ekipy polskich archeologów profesora Andrzeja Buko, liczba drobnych elementów, jakie jeszcze skrywa ziemia, przekracza kilkadziesiąt tysięcy. Naukowiec uważa, że jeszcze przez bardzo długi okres będą w tym miejscu odnajdowane fragmenty ludzkich kości i części samolotu.

Jednocześnie profesor Buko apeluje o przysypanie miejsca katastrofy piachem, aby deszcz nie wypłukiwał na powierzchnię śladów tragedii z 10 kwietnia.

Obecny na miejscu katastrofy prokurator wojskowy Tomasz Mackiewicz poinformował , że archeolodzy odnaleźli fragmenty kości. Czy są to kości ludzkie potwierdzą dopiero odpowiednie ekspertyzy.

Eksperci: To nie zaskoczenie

- Fakt, że na terenie katastrofy smoleńskiej odnajdywane są szczątki ludzkie i fragmenty samolotu, nie jest niczym zaskakującym - uważają eksperci. Podają przykład katastrofy w Lesie Kabackim, gdzie po wielu latach odnajdywane są elementy samolotu.

- Mnie to całkowicie nie dziwi. Energia kinetyczna samolotu w momencie katastrofy jest tak wielka, że fakt, iż nadal znajdowane są tam szczątki i fragmenty samolotu, jest rzeczą normalną - podkreślił pytany o sprawę kierownik Katedry Kryminalistyki i Medycy Sądowej, Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu w Olsztynie prof. Bronisław Młodziejowski.

Jak dodał, możliwe jest, że drobne elementy samolotu zalegają na znacznej głębokości - 50, 70 cm. - Grunt na terenie katastrofy jest gruntem podmokłym. Tak naprawdę, by uzyskać pewność, że nie ma tam już żadnych szczątków, trzeba by eksplorować cały ten teren o powierzchni ok. 1,5 ha do calca, czyli do nigdy nienaruszonej warstwy ziemi - powiedział Młodziejowski.

DOSTĘP PREMIUM