Poparzeni chłopcy są na intensywnej terapii. Mogą mieć blizny

Poparzeni w Skierniewicach chłopcy leczeni są na oddziale intensywnej terapii w Łodzi. Mają niewydolne drogi oddechowe ale ich stan jest stabilny. Lekarze obawiają się, że mogą im pozostać głębokie blizny.

Wczoraj dzieci, 2 i 4 - latek, czekały w samochodzie na matkę, która poszła odebrać córkę ze szkoły. Gdy wróciła, samochód już się palił. Dzięki pomocy przechodniów udało się wydostać chłopców i wezwać policję. Zostali przetransportowani do szpitala śmigłowcami Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Mają oparzenia II i III stopnia.

Dr Andrzej Krajewski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Leczenia Oparzeń powiedział dziś TVN24, że chłopcy mają poparzone drogi oddechowe. Prowadzona jest respiratoroterapia, czyli oddech kontrolowany, lekarze podają im leki przeciwbólowe i uspokajające.

- Mam nadzieję, że nic nie zagraża ich życiu i zdrowiu. Jednak po tego typu oparzeniach pozostają blizny. Dzieci maja poważne poparzenia twarzy i rąk- powiedział Krajewski.

Dodał również, że twarz i ręce są dobrze unaczynione, dlatego istnieją pewne szanse na dobre rokowania.

Do tej pory nie ustalono, co było przyczyną pożaru w samochodzie.

DOSTĘP PREMIUM