"Nie pójdę na tułaczkę". Powodzianie z kontenerów

Mieszkają w kontenerach, ale mroźnej zimy nie da się w nich przetrwać. W dwukrotnie zalanej przez powódź gminie Wilków część rodzin nie chce opuścić kontenerów na zimę. - Mamy problem - przyznaje wicewojewoda lubelski, Henryka Strojnowska.

W gminie Wilków w powodzi ucierpiało 1400 gospodarstw. Blisko sto zakwalifikowano do rozbiórki. Urzędnicy wojewody chodzili po domach mieszkańców Wilkowa sprawdzając warunki przed zimą. Z ich ustaleń wynika, że 85 procent domów nadających się do remontu uda się przed zimą wyremontować. Mieszkańcy pozostałych mieszkają u rodzin albo wynajmują stancję.

Najgorzej jest z tymi, których domy już do niczego się nie nadają. - W kontenerach mieszka 35 rodzin - mówi wicewojewoda Henryka Strojnowska. Podkreśla, że ich sytuacja jest najtrudniejsza, bo nie mogą tam pozostać na zimę. Rodziny z kontenerów mogą wynająć stancję, a państwo im za to zapłaci (tysiąc złotych miesięcznie). Problem w tym, że nie wszyscy chcą się przenosić. - Argumentacja jest taka, że nie pójdą na tułaczkę. I że trzeba im jakoś zorganizować tu gdzie są, w kontenerach, żeby mogli przezimować - mówi wojewoda. Tyle, że kontenery nie nadają się na kilkunastostopniowe mrozy.

Z mieszkańcami Wilkowa rozmawiali i pracownicy socjalni i urzędnicy wojewody. Część udało się przekonać, ale kilka rodzin wciąż jest nieugiętych. To są głównie starsze małżeństwa, bez dzieci. - Ci, którzy mają dzieci wszyscy się zdecydowali na to, że wynajmowane będą mieszkania, a niektórzy mieszkają u rodzin - mówi Strojnowska. I dodaje, że pozostanie na zimę w kontenerach może stanowić zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia mieszkających tam ludzi.

DOSTĘP PREMIUM