Bydgoszcz w końcu będzie miała Sąd Apelacyjny? "Wrócimy do tematu po wyborach"

Bydgoszcz nie ma swojego Sądu Apelacyjnego. O utworzenie go od lat walczą władze miasta, sędziowie i prawnicy. Po ostatniej wizycie w Bydgoszczy ministra sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego, znowu odżyły nadzieje na utworzenie sądu.

Sądy Apelacyjne są w 11 miastach Polski. Sprawa utworzenia bydgoskiego toczy się od pięciu lat. Były obietnice, znalazł się nawet budynek, ale decyzji ciągle nie ma. - Okres kampanii wyborczej to nie jest najlepszy czas, żeby o tych sprawach rozmawiać, czy o jakichkolwiek decyzjach informować. Wrócimy do tematu po wyborach samorządowych - studzi emocje minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski.

Tymczasem Sąd Apelacyjny jest bardzo Bydgoszczy potrzebny, bo teraz mieszkańcy muszą jeździć do Gdańska. - To sprawa pewnej wygodny mieszkańców, bo Sąd Apelacyjny w Bydgoszczy to nie Sąd Apelacyjny w Gdańsku - mówi dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej, mec. Bogusław Owsianik. - To jest przecież sprawa odległości i dojazdu do sądu. Ale stworzenie Sądu Apelacyjnego w Bydgoszczy wiąże się z pewnym splendorem, bo byłaby tu delegatura Instytutu Pamięci Narodowej, a także oddział Prokuratury Generalnej - tłumaczy Owsianik.

Minister obiecał rozbudowę sądów: okręgowego i rejonowego. - Będzie to inwestycja rzeczywiście o dużej skali, co najmniej kilkudziesięciu milionów złotych. Jest ona niezwykle potrzebna, bo teraz w tych budynkach jest za ciasno. Przyznałem 600 tysięcy złotych na przygotowanie dokumentacji projektowej - mówi Kwiatkowski. Nowe budynki powstaną prawdopodobnie obok sądu okręgowego, na miejscu obecnego parkingu.

DOSTĘP PREMIUM