Bydgoszcz: Żywe urny i place zabaw zachęcają do pójścia na wybory

Studenci Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego zachęcali dziś bydgoszczan do pójścia na wybory. Ale happening to tylko jeden ze sposobów na podwyższenie frekwencji. Urząd Marszałkowski obiecuje place zabaw gminom, w których najwięcej osób pójdzie na wybory.

Przebrani za urny wyborcze, plakaty i ulotki - tak studenci psychologii UKW zachęcali mieszkańców Bydgoszczy do pójścia na wybory. A przekonywać trzeba. - Niecałe 40 procent mieszkańców wzięło udział w poprzednich wyborach samorządowych. Stwierdziliśmy, że to stanowczo za mało i stąd taka akcja. Nie popieramy żadnego z kandydatów, chcemy po prostu zachęcić bydgoszczan do głosowania - tłumaczy Maja Wasielewska, koordynatorka akcji. - Chcieliśmy wypracować odruch wrzucania głosów do urny i stąd napis na żywej urnie "Wrzuć mi!" - dodaje.

Łukasz Baus wrzucił swoją kartkę do studenckiej urny, z opinią co mu się w Bydgoszczy podoba, a co nie. Deklaruje też udział w niedzielnych wyborach. - Jeżeli inwestuje się w prezydenta, to inwestuje się w miasto. Jeżeli inwestuje się w miasto, to inwestuje się w nas, to jest taki łańcuch - tłumaczy.

Inny sposób na zachęcenie mieszkańców do pójścia na wybory ma Urząd Marszałkowski. Pięć gmin, w których będzie najwyższa frekwencja dostanie place zabaw warte 30 tysięcy złotych każdy. Po raz pierwszy taki konkurs Urząd zorganizował podczas ubiegłorocznych wyborów do Parlamentu Europejskiego. Wówczas plac zabaw miał trafić m.in. do bydgoskiej lub toruńskiej dzielnicy, w której była najwyższa frekwencja. Plac powstał na Bartodziejach w Bydgoszczy.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM