Po kontroli w GROM: zdolność bojowa jest, ale administracja...

Jutro ma się skończyć kontrola, jaką zarządził minister obrony w jednostce specjalnej GROM. Jak zapewnia resort, problemy nie paraliżują zdolności bojowej naszych specjalistów, a dotyczą administracji.

W GROM trwa jeszcze spisywanie ostatnich protokołów. Kontrolowane były wszystkie obszary funkcjonowania tej jednostki. O wielu możemy nie usłyszeć ze względu na klauzule tajności. Choć formalnie kontrola kończy się 30 listopada, raport w tej sprawie na biurko ministra trafi dopiero za kilka dni.

Inspektorzy MON i wojskowi śledczy wzięli jednostkę pod lupę po sygnałach o możliwych przekrętach przy zakupach mundurów. To główny watek w śledztwo dotyczącym GROM nadzorowanym przez wydział ds. przestępczości zorganizowanej Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Śledczy postawili zarzuty już 12 osobom, a większość z nich ciągle jeszcze pracuje w jednostce.

Druga kontrola. Pierwsza dotyczyła mobbingu

Jednak to nie pierwsza taka kontrola w tej elitarnej grupie. Poprzednią - latem - przeprowadzono w związku z doniesieniami o mobbingu i złej polityce kadrowej w GROM. Ostatecznie - jak podawało MON - kontrola nie znalazła potwierdzenia zarzutów.

GROM (Grupa Reagowania Operacyjno-Mobilnego, JW 2305) powstał w 1990 r. Jego komandosi brali udział w misjach na Haiti, Kosowie, Afganistanie, Zatoce Perskiej i w Iraku. Do września 1999 podlegał MSWiA, potem został podporządkowany MON. Większość działań GROM objęta jest tajemnicą. Opinia publiczna dowiaduje się o nich zwykle w szczątkowej formie i z pewnym opóźnieniem.

Od sierpnia GROM-em dowodzi płk Jerzy Gut. Jego poprzednikiem był płk Dariusz Zawadka, który szefował jednostce od lipca 2008 r.

DOSTĘP PREMIUM